sobota, 7 czerwca 2014

WYMACYWACZ KOLEKCJONER, czyli o zachowaniach społecznych...



Od czasu do czasu nachodzi nas potrzeba uzupełnienia zapasów żywnościowych wynikająca np. z obecności w naszej lodówce niejadalnej materii, jaką jest światło; udajemy się wtedy na zakupy do marketu lub jak ktoś lubi przepych – do supermarketu. I tutaj możemy zanotować kilka interesujących zachowań społecznych… Pozwoliłam sobie, tradycyjnie, poczynić pewne analizy i dokonać nazewnictwa zaobserwowanych osobowości… 

STOJACZ PRZEDOTWARCIOWY 

Czasy PRL-u dawno się skończyły, a tymczasem okazuje się, że potrzeba kolejkowania w narodzie nie zmarniała; zawsze się może przydać zakupiona w ilości hurtowej odzież wakacyjna lub inne badziewia domowo-ogrodowo-piwniczne – patrz market na literę L przed 8.00 rano. 

WYMACYWACZ KOLEKCJONER 

Zanim dokona życiowego wyboru np. białego, męskiego podkoszulka, ma silną potrzebę rozpakowania i obmacania przynajmniej kilku identycznych egzemplarzy upatrzonego towaru. Kiedy już podejmie jedną z najtrudniejszych decyzji w życiu - wybierze właściwy odcień bieli, pozostawia po sobie duży bałagan.

NAPIERACZ KOLEJKOWY 

Taka otóż scenka przy kasie: człowiek wyładował już swój towar na taśmę, grzecznie czeka na przeskanowanie kasowe i uiszczenie opłaty za wszelakie dobra nabyte w markecie, aż tu nagle zaczyna odczuwać napieranie koszyka na swój tyłek… Mamy do czynienia z tak zwanym napieraczem kolejkowym, który prawdopodobnie wyraża w ten sposób swoje zniecierpliwienie lub pragnie zapłacić za nasze zakupy. To drugie raczej nie wchodzi w grę, więc napieracz cierpi na przeniesienie emocji negatywnych z kasjerki na nas. 

OPÓŹNIACZ KOLEJKOWY 

Tu można wyróżnić dwa typy: zeskanowany i niezeskanowany. Zeskanowany charakteryzuje się spowolnioną reakcją na bodźce – towar już dawno przeskanowany, a ten dalej czeka zamiast ładować do toreb. Najpewniej liczy na to, że w jakiś cudowny sposób wszystko samo się zapakuje. Niezeskanowany wyłożył się już na taśmę kasową, ale ma problem ze skoordynowaniem ruchu taśmy i swojego własnego – to znaczy – nie stoi obok swojego towaru, tylko czeka – nie wiadomo na co… Produkuje tak zwane dziury taśmowe. 

UCZUCIOWY ZAWALACZ ALEJKOWY 

Lubi bliski kontakt z regałami i jest mocno zespolony ze swoim koszykiem zakupowym; zarówno wózek, jak i właściciel blokują dostęp do towaru, przy którym się znajdują, co zdecydowanie utrudnia nam pobranie np. naszego ulubionego jogurciku z półki. 

To tak w skrócie mi się nasunęło w związku z bywaniem w marketach. 

Z powyżej poruszonym tematem wiąże mi się jakoś tak zjawisko OCIERACZY AUTOBUSOWYCH (działają chyba poza marketami, ale pewności nie ma) i tu pozwolę sobie przytoczyć wspomnienia jednego z nich ku przestrodze dla narodu: 

„Panowie, czy lubicie się ocierać w środkach transportu publicznego? To takie moje hobby... Właściwie to jestem zawodowcem. Można się ocierać na dwa sposoby: na sucho i na mokro… (zainteresowanych różnicami – odsyłam do sieci). 
Niebezpieczne są kontrole biletów. Na dźwięk słów "dzień dobry, proszę przygotować bilety do kontroli" następują dosyć duże przetasownia, obiekt sięgając do kieszeni po bilet może się obrócić i kompromitacja gotowa. Dlatego też zawodowiec powinien być ubrany w luźną rozpiętą koszulę.
Bardzo przeszkadzają kieszonkowcy. Najczęściej otaczają typowe matki - Polki z wypasioną torebką, ale czasami przyfilują niezłą laskę i blokują dostęp. A wiadomo, że potem się już o nią nie obetrę, bo jeszcze zobaczy że ktoś ją skroił i będzie na mnie... 
Ocieracz musi być szybki, zwinny no i przede wszystkim musi rozróżniać typy pasażerów. Ja już na pierwszy rzut oka rozróżniam ocieracza amatora, ocieracza zawodowca, kieszonkowca, kanara i inne typy mogące stanowić potencjalne zagrożenie dla moich badań. Na przykład jak widzę ładną laskę, która jest "dostępna", muszę mieć na uwadze, że konkurencja nie śpi. Już nieraz się zdarzało, że się spóźniłem o kilkanaście sekund i była już "zajęta". Kiedyś, dawno temu, jak nie miałem jeszcze doświadczenia, ocierając się o obiekt zauważyłem, że facet koło mnie dziwnie na mnie patrzy i uśmiecha się do mnie. Dopiero po chwili zajarzyłem, że ociera się o tą samą laskę co ja... Teraz takie wpadki już mi się nie zdarzają. Czasami trzeba, że tak powiem odpuścić, bo są lepsi ode mnie. Ale są też gorsi. Zawodowy ocieracz posiada także podstawową znajomość przepisów BHO (..Ocierania, tak tak leszczyki). Przed otarciem na mokro należy sprawdzić, czy laska nie jest już otarta, dlatego praca w pełnym tłoku nie jest wskazana, bo trudno wtedy zbadać, czy obiekt nie ma świeżych śladów po otarciu. Czasami może to być tylko lekkie otarcie, dlatego też należy dołożyć szczególnej staranności przy ocenie przydatności panny. Podczas exploracji można się natknąć na ocieraczy homoseksualnych, którzy generalnie nie przeszkadzają - ale pod warunkiem, że się do mnie nie przystawiają. 
My Koneserzy mamy swoje sekretne szlaki, które najbardziej lubimy... przecierać. Zawodowcy wiedzą, którymi liniami, o których porach jeżdżą fajne obiekty (np. linie łączące domy studenckie z uczelniami). Na skrzyżowaniu takich szlaków często się spotykamy i stąd znamy z widzenia, a czasami nawet zawieramy przyjaźnie, np. tak jak ja ze Staszkiem. " 

Bez komentarza…

2 komentarze:

  1. Ha, podsunęłaś mi dobry patent na tych co wjeżdżają w tyłek wózkiem - następnym razem zadam właśnie to pytanie: czy chce pan/pani zapłacić za moje zakupy? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za komentarz :) Czasami ma się takiemu/takiej ochotę przywalić ;) wjeżdżaczowi.

      Usuń

KTO POSTY KOMENTUJE, TEN POMNIKI, DLA POTOMNYCH, ZE SŁÓW BUDUJE :)