piątek, 31 października 2014

Moje słodkie niebo...



Jak wygląda „życie” po śmierci? Każdy pewnie, nie raz i nie dwa, widział swoje prywatne niebo… 
Oczywiście - nikt nie zakłada odwiedzenia piekła, chociaż tam podobno ciekawiej jest…

Moje, nieco odjechane, niebo wygląda tak:

Umarłam… Nie czuję swojego ciała, jestem czymś w rodzaju pianki lub ptasiego mleczka - swobodnie przenika przeze mnie powietrze, o cynamonowym zapachu, które mnie unosi… Odkrywam, że dostałam swoje własne cukierniane niebo i słodkości, które uwielbiałam za życia. Podskakuję, jak na trampolinie,  odbijając się od puszystego kremu o smaku kokosowym. Niektóre skoki są tak wysokie, że dosięgam bezowych chmurek; mogę je skubnąć i spróbować jak smakują: najlepsze bezy, jakie jadłam - nie za słodkie, przełamane kawowym kremem. Spotykam inne skaczące dusze, łapiemy się za ręce i wspólnie nurkujemy w ogromnym torcie czekoladowym. Ktoś wymyśla zabawę: Zróbmy sobie korytarzyki - jak dżdżownice, kto pierwszy trafi na cztery wisienki ukryte w cieście - wygrywa! Rozgarniam, więc, rękami puszyste ciasto, zapach czekolady powoduje, że od czasu do czasu tracę przytomność; pakuję do ust coraz większe kawały tortu - jest pyszny! Aksamitny krem czekoladowy sprawia, że cały czas się śmieję. Trafiam, po jakimś czasie, na pierwszą wiśnię - czuję, że była moczona w dobrym likierze wiśniowym, takim babcinym… Słyszę, jak ktoś woła: Mam, mam, czwartą! 
Dziwne jest to, że zjadam nieprzyzwoite ilości ciasta, kremu i nie czuję nic w żołądku: w cudowny sposób zmieniają, w moim wnętrzu, stan skupienia i parują przez moją skórę - teraz pachnę mleczną czekoladą… Jest mi błogo, oczy same się zamykają. Podchodzi do mnie jakaś kobieta, która zauważyła moje senne spojrzenie.  Pachnie, wyjętym z pieca, gorącym, ciastem drożdżowym z malinami. Bierze mnie za rękę i mówi: Chodź Nowa, pokażę Ci, jak można się oddać najsłodszej drzemce w naszym niebie…  Wyciąga z bezowej chmurki jakąś białą kuleczkę i rzuca ją wysoko - kulka pęcznieje, zamienia się w tęczowy obłok, który spada tuż obok mnie. Wielka, puszysta poducha, jak śmietankowy krem w ptysiu, zabiera mnie w niezwykłą podróż… Sprawdzam, jaki ma smak - to smak ptysia, w którego kremie uwielbiałam, na Ziemi, ubabrać sobie nos… Otulona miękkością, jakiej nie znałam, kołysana jak noworodek, zasypiam - słysząc, kojący duszę, dźwięk rajskich dzwoneczków z gorzkiej czekolady z nutą pomarańczy…

To właśnie jest moje słodkie niebo... w gębie i dookoła ;) 



Grafika: www.fineartamerica.com

8 komentarzy:

  1. Ciekawe, czy w niebie mają MacDonalda i zapiekanki, bo jeśli nie, to ja nie wiem, czy chciałabym tam iść.

    OdpowiedzUsuń
  2. Witam,
    ja mam nadzieję, że każdy będzie miał takie niebo, jakie sobie wymarzył :)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. To w moim niebie będzie dywan z raffaello, chmurki z bitej śmietany... Wtedy nic więcej mi nie trzeba... chyba że szklankę wody, bo czym ja to wszystko popiję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twoje niebo jak najbardziej wpisuje się w moje :D

      Usuń
    2. ha ha to w takim razie, jeśli obie trafimy do swoich.. (i tu mam problem z odmieniem) trafimy do swoich nieb (?) to możemy się czasem odwiedzać, na wymianę słodyczy :)

      Usuń
    3. Ja myślę, że to niebo to będzie jedno wielgachne :D Jak Ci się znudzi raffaello i bita śmietana to wskakujesz w inne słodkości :D

      Usuń
  4. Ja myślę, że to niebo będzie właśnie takie, jak sobie wymarzyłaś i z pewnością pełne słodyczy. Nie wyobrażam sobie życia bez ciasta, czekolady, deserów, chyba że choroba nie pozwoli jeść. Ciasta piekę sama, tiramisu też, jedynie czekoladę gorzką kupuję. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tak jak ja :) Ciasta domowe to niebo w gębie - dopieszczone, pyszne i powalające smakiem :D

      Usuń

KTO POSTY KOMENTUJE, TEN POMNIKI, DLA POTOMNYCH, ZE SŁÓW BUDUJE :)