niedziela, 21 grudnia 2014

Orgazmotron kontra Hela w pościelach...???

Grafika: www.pej.cz
Dziś Światowy Dzień Orgazmu…

- Mamusiu… A co to jest orgazm?!?
Jedno z bardziej kłopotliwych pytań zadanych przez pociechę, w najmniej odpowiednim momencie i co tu rzec? Jak z tego wybrnąć z twarzą? Wiele pytań dotyczących sfery seksualnej człowieka jest mocno niewygodna, chyba, że ktoś wykazuje się takimi umiejętnościami jak dystans do siebie i poczucie humoru. Przypomniały mi się, przy okazji, takie historyjki:

Znajoma ma dwójeczkę ślicznych dzieciątek. Pewnej nocy, jak już ululali z mężem pociechy, postanowili sobie urządzić erotyczny małżeński show… Zapalili świece, szokująca bielizna, winko, zapach kobiety i pożądania unosi się w powietrzu… Następuje dziki, wyuzdany seks i… do pokoju włazi ich córka – 4 latka, zaspana, z tekstem, że miała okrutny sen i potrzebuje przytulanka. Znajomi oczywiście przerwali romantyczne uniesienia i idą z córcią do jej pokoju, dziecię usypia, a oni odetchnęli z ulgą, że nie musieli nic tłumaczyć… Następnego dnia… Ranek… Z pokoju wyłania się córcia i od progu pyta: Mamusiu, a pamiętasz, jak w nocy tak strasznie dyszałaś??? Co Ci było??? Mamusia zbladła, ale uruchomiła wszystkie szare komórki i rzecze: Wiesz, tyle świec się paliło, a one tlen zabierają… i mamusia się dusiła z braku tlenu…
Dziecko od tej pory ma traumę i gasi wszystkie świeczki ;)

Dawno temu, na praktyce w szkole prowadziłam lekcję o układzie rozrodczym człowieka… Aż tu nagle pada pytanie:
- Proszę Pani, a czy to prawda, że sperma wybiela zęby?
Prawie padłam z wrażenia pod biurko, ale zachowawszy resztki zimnej krwi odpowiedziałam, że najnowsze badania naukowców nie mówią nic na ten temat. O osobistych przeżyciach nie wspominałam, a dziecięcia, na szczęście, nie dopytywały ;)
 
I troszkę z innej beczki o orgazmach:
„W filmie Woody'ego Allena "Śpioch'' reżyser puścił wodze fantazji, wymyślając orgazmotron - kabinę do przeżywania orgazmu. Kompletna fikcja? Nie do końca. Allen w filmie zakpił sobie z urządzenia, nad którym pracował Wilhelm Reich, jeden z najlepszych uczniów Freuda, który trafił w 1939 roku do Nowego Jorku z nadzieją, że jego seksualne wynalazki zainteresują Amerykanów.

Prawdziwa rewolucja seksualna dopiero jednak przed nami - twierdzi Aarathi Prasad, brytyjska badaczka technologii, autorka książki "Like a Virgin: How Science is Redesigning the Rules of Sex". Jej zdaniem już niedługo nauka kompletnie zmieni świat seksu i reprodukcji, a sztuczne macice, kobiety i mężczyźni rozmnażający się bez pomocy płci przeciwnej staną się czymś tak normalnym jak smartfony. Kobieta przyszłości będzie mogła bowiem w dowolnym momencie zapłodnić własną komórkę jajową i oczywiście nie będzie musiała nosić embrionu wewnątrz własnego ciała: mając do dyspozycji technologicznie zaawansowany inkubator. Ta sama technologia pozwoli także parom jednopłciowym poczynać dzieci z DNA obu partnerów, a samotny mężczyzna będzie mógł zostać rodzicem równie łatwo jak samotna kobieta. Brzmi jak science fiction?” (www.dziennikzachodni.pl)

No cóż… Ciekawa wizja świata. Z drugiej strony patrząc na współczesną młodzież i ich zafascynowanie nowoczesnymi technologiami wszystko jest możliwe. Coraz więcej osób na świecie jest uzależnionych od cyberseksu i wirtualnych seks-partnerów. 
Być może w przyszłości ze sztuczną macicą pod pachą powędrujemy do Zapłodnialni, aby dokonać wyboru odpowiednich genów, swoich i partnerki/partnera i począć nowe życie, które oddamy do inkubatora i odbierzemy w odpowiednim czasie. A orgazmy będziemy sobie fundować o każdej porze dnia i nocy, zbiorowo lub w samotności w orgazmotronach. 
Tylko, gdzie tu urok i smak prawdziwego życia? Gdzie dorodne, jędrne piersi Heli w pościelach - przesiąkniętych zapachem prawdziwego pożądania???

4 komentarze:

  1. Puszczam wodze fantazji i wyobraźni- popuszczam ze strachu na samą myśl, że w przyszłości może to właśnie tak wyglądać... Zapłodnienie na zawołanie, orgazm na zawołanie i pewnie jak się komuś znudzi pociecha- to i aborcja lub eutanazja na zawołanie. Sodoma i Gomor(i)a... I gdzie podzieje się radość z rosnącej w brzuszku kobiety małej "fasolki"? I gdzie zadekują się smaczki na lody bakaliowe z korniszonym? Gdzie rozrywający i pęczniejący przez 9 miesięcy instynkt macierzyński? Aha- no i jeszcze ten ORGAZM... W przyszłości pewnie ludzie będą chipem płacić za orgazmator i nie robiąc nic- przeżywać ultramechaniczną przyjemność. Gdzie więc podzieją się dzikie żądze z wybrankiem, lub też "Renia rączkowska" dla singli? Gdzie spalone kalorie podczas tych dążeń do zaspokojenia pragnień? A gdzie zwykła, najzwyklejsza miłość i pożądanie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też popuszczam, jak puszczam wodze fantazji w tym kierunku; pewnie powstaną jakieś Rozkoszolandy z orgazmatorami czy orgazmotronami na żetonik, o całej reszcie lepiej nie myśleć; mam nadzieję, że ludzie się opamiętają i przestaną biec w kierunku, który nie wróży nic dobrego.
      Pozdrawiam :)

      Usuń

KTO POSTY KOMENTUJE, TEN POMNIKI, DLA POTOMNYCH, ZE SŁÓW BUDUJE :)