sobota, 6 lutego 2016

Gdy pączek atakuje cnotliwą kobietę...

Grafika: www.zdrowie.wp.pl

Ile radości może dostarczyć spożywanie pączków? Sporo. Rzekłabym, że całe galony rozkoszy lukrem i konfiturą płynące dopadły człowieka poczciwego, a konkretnie to niewieście biodra. Kiedyś pączek to był po prostu pączek: marmolada w środku, lukier na wierzchu - proste jak konstrukcja cepa. Dziś pączki atakują swoim designem nawet najbardziej opornego niejadka pączkowego. Mój detoks cukrowy również ucierpiał i został nakarmiony pączkiem z bitą śmietaną, którego ktoś od serca oblał czekoladziskiem, pączkiem z konfiturą różaną oraz pączkiem z marmoladą o smaku bliżej nieokreślonym. I ów pączek ze śmietaną stał się przyczyną spontanicznej radości pewnej kobiety po czterdziestce, która to mężczyzn omija z daleka, nie dała się ponieść ślubnym kobiercom i jest dumna z tego, że penisa na żywo widziała tylko u swojego chrześniaka. Nazwijmy ją roboczo Krystynka. Krystynka gabaryty swoje ma, pojeść lubi, więc i ochoczo pąka w usta swe przepastne wzięła i bez skrępowania zanurzyła w nim żądne słodkości uzębienie. A tu pączek jak nie wytryśnie radośnie śmietanką, która widowiskową kaskadą spada na gustowną spódniczkę Krystynki! Obserwatorzy tego niecodziennego zjawiska zamierają z pączkami w ustach... A ja, jak to ja, komentuję to chyba nie do końca smacznie, ale znając historię owej niewiasty, nie mogłam się powstrzymać: O! Kryśka zaliczyłaś pierwszy wytrysk! Kryśka śmiechem perlistym ryknęła (z którego słynie nie od dziś) i prawie się zadusiła tym, co zostało z pączka. Nie wiem czy ona wiedziała o jakim ja wytrysku myślę ;) I tak to niewinny pączek nadziany śmietaną i skąpany w czekoladzie stał się bohaterem dnia atakując cnotliwą kobietę niekontrolowanym wytryskiem :)

Miłego weekendu ;)

16 komentarzy:

  1. Fakt, pączki obrodziły w rodzaje przeróżne, nawet oponki bywają z posypkami i kolorowym lukrem, a tradycyjne z rozmaitym farszem... a ten wytrysk spowodował moje zachłyśnięcie się herbatą...ale przeżyłam, więc nie masz mnie na sumieniu :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W świecie pączków nastąpił prawdziwy wysyp :) Co do zachłyśnięć, to wierz mi, że obserwatorzy tego zjawiska również się zachłysnęli, tym co w ustach mieli ;)

      Usuń
  2. A to wredny pączek ;) W tym roku byłam tak zakręcona, że tłusty czwartek urządziłam sobie tydzień przed. Nasmażyłam górę pączków a potem przecież musiałam je jeść, bo wiadomo, trzeba szanować swoją pracę. Ależ że Ty się skusiłaś na detoksie? I to AŻ na trzy? Nu nu nu ( pogrożę paluszkiem ) Uściski :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czuję się pogrożona paluszkiem ;) Dobrze, że mnie nie nawiedziło, żeby piec jakieś pąki, bo zgubiona byłabym pod tym lukrem i marmoladą :)

      Usuń
  3. A ja w tym roku obyłam się bez pączków. Było to dość łatwe, bo do Polski wróciłam w piątek w nocy. Tym samym polskie lukierki obejrzałam sobie jedynie na Facebooku. (niestety odrobiłam w niedzielę, mama jak zwykle postanowiła, że tradycji musi stać się zadość). Nagroda dotarła - serdecznie dziękuję!!!:-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znaczy się pączek dopadnie nas zawsze i wszędzie ;) Cieszę się, że książka dotarła :)

      Usuń
  4. Mnie udało się ograniczyć do dwóch:(:(, co jest o dwa za dużo. Ze śmietaną nie ryzykowałam, chociaż wytrysk mi nieobcy. No i niemal oplułam kawą klawiaturę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam, dwa to prawie nic ;) Te ze śmietaną to mocno egzotyczne - takie zabójstwo kaloryczne i grozi niekontrolowanym wytryskiem ;)

      Usuń
  5. Pączków nie lubię, głównie ze względu na lukier. A z bitą śmietaną to absolutna przesada. Połączenie powodujące niestrawność od samego myślenia o nim. Brr!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, różne ludzie mają smaki i niektórzy daliby się zabić za pączka ze śmietaną w czekoladzie ;)

      Usuń
  6. Słodkości zawsze dawały kobietom dużo przyjemności. A tu nawet kumulacja! Kolejny argument o wyższości pączków nad sucharami - bo niby twardy, a nie wytryśnie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, ha, dobre :) Nigdy nie patrzyłam na suchary i pączki w takim świetle ;)

      Usuń
  7. Och, Ewa, Ewa ;) Ładnie to tak naśmiewać się z koleżanki? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ ja się nie naśmiewam, ja tylko pozwalam tej radości wypływać na światło dzienne ;) Poza tym koleżanka sama rżała do rozpuku :)

      Usuń
  8. I dlatego koleżanki są koleżankami. Potrafić wspólnie śmiać się z codziennych wydarzeń, dostrzegać komizm w sytuacjach, które"obcy" uważają np. za niestosowne, traktować słowo jako iskrę do fajnej rozmowy o wszystkim a nie dyskusji na zadany temat. Też mam takie koleżanki. I to jest jeden z powodów dla których czasem lubię chodzić do pracy.
    Dzięki za rozmnażanie dobrego humoru przez pączkowanie. 😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poza tym w życiu czasami trzeba się pośmiać może i z głupich rzeczy :) Smutku jest wystarczająco dużo dookoła, więc lepiej iść w stronę uśmiechu :)

      Usuń

KTO POSTY KOMENTUJE, TEN POMNIKI, DLA POTOMNYCH, ZE SŁÓW BUDUJE :)