piątek, 19 czerwca 2015

Stópki godne trolla i wyszukany bukiet w autokarze...

Grafika: Eve Daff

Pachnie już wakacjami, dlatego post też lekko trąci letnim klimatem. Pewnie jest spora grupa osób, które podróżują autokarami. Moja jedyna daleka podróż z użyciem tego środka transportu odbyła się, ponad dekadę temu, w kierunku bułgarskiej ziemi. Podróż wspominam z sentymentem do tej pory. Bułgarskie drinki i jedzenie kosztowały przysłowiowe grosze, więc człowiek jadł i pił ile żołądek przyjął ;) Ale nie o tym chciałam… Od czasu sławetnej wyprawy unikam autokarów jak ognia… 
Pełna entuzjazmu wsiadłam do pojazdu z nastawieniem na miłą i sympatyczną podróż, chociaż miałam świadomość tego, że nie będzie krótka. Towarzystwo autokarowe było młode duchem i ciałem, a to jak wiadomo sprzyja nadmiernemu rozwojowi ułańskiej fantazji skierowanej niekoniecznie w odpowiednią stronę. W związku z czym po dwóch godzinach podróży cały autokar śmierdział piwskiem, gdyż rozbawieni studenci okupujący tyły i nie grzeszący trzeźwością mieli coraz większe problemy z trafieniem do otworu gębowego, w którym to płyn piwny chcieli, w jak największej ilości, umieścić. O toczących się puszkach po autobusie nie wspomnę. Kolejny fantastyczny pomysł grupy młodzieńców polegał na tym, że spoili jakieś dziewczę, które się do nich przykleiło i owe dziewczę przeceniło swoje możliwości, co zakończyło się w sposób łatwy do przewidzenia. Kilkudziesięciogodzinna podróż została „ukwiecona” odorem piwska i wymiocin. Organizator zafundował nam również postój w Budapeszcie polegający na włóczeniu się przez pół dnia, bez celu, po uliczkach miasta skąpanych w niemiłosiernym upale. W związku z czym wraz z towarzyszkami podróży przekoczowałyśmy kilka godzin stołując się w różnych knajpach z klimatyzacją. Po dotarciu na miejsce repertuar przekleństw, który nawiedził moje usta był zaskakująco bogaty. Moje stopy wyglądały jak stopy skandynawskiego trolla - sowicie wyposażonego. 
Powrót z Bułgarii był jeszcze ciekawszy… Około godziny dziesiątej rano wymeldowano nas z hotelu. Czekamy na autokar… Dwunasta w południe: czekamy dalej, lekko upoceni, lekko głodni i lekko zirytowani. Okazuje się, że pojazd, który miał nas zabrać, w drodze do Bułgarii się zapalił, wysyłają następny – nie wiadomo skąd i nie wiadomo, kiedy się pojawi na miejscu. I jak tu zachować dalej stoicki spokój!?! Pętamy się jak bąki w słoikach cały dzień i wieczór; łaskawie około północy pojawia się ON! Pakujemy się do środeczka i odbywamy fantastyczną, kilkudziesięciogodzinną podróż do Polski. Wszyscy byli tak padnięci, że nikt nie pomyślał o piciu i innych atrakcjach. Docieramy do kraju ojczystego. Moje gigantyczne stopy prawie rozrywają paski ukochanych sandałków. Przypadłość sowicie wyposażonego skandynawskiego trolla nawiedza mnie po raz kolejny. I tak oto niezapomniana podróż wyleczyła mnie z autokarowych wojaży. Mogę ją opisać jednym słowem: KOSZMAR! 
Od tego momentu, jeżeli chciałam spędzić wakacje w jakimś odległym miejscu, wybierałam samolot :)

8 komentarzy:

  1. Z tych samych powodów nie jeżdżę na wycieczki dla dorosłych: wadliwy autokar, alkoholowe incydenty wycieczkowiczów oraz inne wątpliwe atrakcje...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Atrakcje, które potrafią skutecznie zniechęcić do podróżowania autokarem i człowiekowi się odechciewa na długi czas wsiadania do tegoż wehikułu.

      Usuń
  2. Autokar to najlepszy środek transportu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście każdy może mieć swoje zdanie w tej kwestii :) Ja autokarom mówię: NIE!

      Usuń
  3. Autokary są spoko o ile takowym jadą kulturalni ludzie ;) nieeee noooo... żartowałam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli autokar wiezie w miarę ogarniętych ludzi to myślę, że da się przeżyć taką podróż :)

      Usuń
  4. Dawno nie jechałaś - nie mówię że coś straciłaś bezpowrotnie ale jeżdżę dość często do siostry zamieszkującej, bagatelka, 2 tysiące kilometrów ode mnie. I jak zdarzył się "podchmielony" jegomość to kierowca autobusu wyprosił go niespełna 100 km dalej więc chłopina daleko nie pojechał. Jak się zdarzyły innemu jegomościowi śmierdzące skarpety to kierowca zwrócił mu uwagę to znaczy bezpardonowo kazał mu zmienić skarpety na mniej woniejące. to zależy od tego jak firma przewozowa szanuje swoich klientów. Ale fakt- samolotem nie mają prawa zrobić się stópki trolla

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sporo od kierowcy i pilota takiej wyprawy zależy - jeżeli nie są w stanie zwrócić uwagi takim pasażerom to niestety męczą się wszyscy.

      Usuń

KTO POSTY KOMENTUJE, TEN POMNIKI, DLA POTOMNYCH, ZE SŁÓW BUDUJE :)