Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pięćdziesiątka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pięćdziesiątka. Pokaż wszystkie posty

piątek, 14 sierpnia 2026

Zęby w opozycji, apetyt przy władzy, czyli PESEL może sobie pogadać...


Z wiekiem człowiek nie traci apetytów. Co najwyżej zaczyna kroić je drobniej, popijać tabletką na zgagę oraz weryfikować, czy lokal ma krzesła z oparciem i serwuje mieszankę ziół dedykowaną mózgowi z odpowiednim stażem.
Największe nieporozumienie to fakt, że otoczenie zaczyna proponować człowiekowi spokój, jakby był deserem firmowym. A spokój, umówmy się, bywa mdły. Po dwóch łyżeczkach chce się czegoś z pieprzem: wyjazdu bez planu, czerwonej szminki we wtorek, rozmowy do rana albo faceta, o którym rozsądek mówi „absolutnie nie”.

Zęby mogą mieć inne zdanie. Kolana zresztą też. Organizm po pięćdziesiątce zaczyna przypominać wspólnotę mieszkaniową: każdy organ osobno zgłasza usterkę, nikt nie chce płacić za remont i wszyscy domagają się zebrania. Apetyt zaś nie uznaje kworum. Robi swoje.
Chce się nadal wszystkiego, tylko mądrzej? A skąd! Czasem chce się dokładnie tak samo głupio jak dawniej. Różnica polega jedynie na tym, że człowiek potrafi lepiej przewidzieć skutki, po czym z pełną świadomością robi swoje. Tyle że przed spontanicznym wyjazdem sprawdza prognozę pogody, dostępność łazienki i czy w torebce leży ibuprofen oraz inne medykamenty pierwszej potrzeby. Szaleństwo nie znika - po prostu nosi okulary do czytania i pamięta o ładowarce.

Starość może i posiada inne uzębienie, ale apetyt wciąż ma bezczelnie młody. Jeśli czegoś nie da się już ugryźć jak dawniej, zawsze można to rozczłonkować gustownym tłuczkiem nabytym na pobliskim jarmarku. 😉