czwartek, 15 października 2015

Przysięga małżeńska... Kobietoskopowe przebłyski ;)

Dzisiaj uczepiłam się ślubnego kobierca. Żyjemy w czasach, które są prawdziwym sprawdzianem dla tych wszystkich odważnych, którzy pobiegli do ołtarza i słowa przysięgi wypowiadali z mniejszą lub większą świadomością tego, co te słowa znaczą i jak poważne zobowiązania niosą. Coraz więcej małżeństw rozpada się jak bańki mydlane, często po bardzo krótkim okresie rozkoszowania się byciem mężem czy żoną. A szczególnie szybko ta miłość, wierność i uczciwość małżeńska ulatnia się w atmosferę, gdy ślub był odbyty z pompą godną królewskiego rodu. Im więcej blasku, błysku, poklasku, lukru i tiulu wylało się na świat w tym najpiękniejszym dniu życia, tym szybciej bajka się kończyła. Rodzi się pytanie: kto i po co bierze te śluby? Czy odzianie się w białą kiecę, wyprawienie weseliska dla dwustu gości i zazdrosne spojrzenia koleżanek są na tyle kuszącym wabikiem, że warto to przeżyć z chłopem, który niekoniecznie jest chłopem naszego życia? Bo gdzie jest ta miłość przysięgana po grobową dechę skoro po roku nie ma po niej nawet okruszka, a po wierności nawet ślad nie pozostał? Smutne, lecz niestety prawdziwe.


Grafika: Eve Daff

32 komentarze:

  1. Piękny ślub, piękna ona, piękny on, pachnący bukiet i błyszczące obrączki. A potem się rypło ;) Po 13 latach. W tym czasie człowiek, który obecnie ma lat 35, przeżył dwa kryzysy wieku średniego ;) Ileż można? Niestety w wielu przypadkach tak się dzieje, że jak zaznamy dobrego, to chcemy więcej. Jak mamy więcej, to zaczyna nas to nudzić i szukamy czegoś innego, ale czy lepszego? To się okaże po jakimś czasie. Mimo wszystko bardzo kibicuję moim znajomym, którzy dzielnie idą ślubować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kibicować można, bowiem są wyjątki na tym świecie, które optymizmem napawają :) Zastanawiałam się nad słowem: lepszego; chciałam wstawić: innego, ale doszłam do wniosku, że ludzie szukają, w ich mniemaniu, kogoś lepszego, który często wcale lepszym nie jest, jest po prostu innym człowiekiem; nudzimy się w dzisiejszych czasach zatrważająco szybko i poszukujemy nowych doznań, bodźców; sprawy nie ułatwiają też wszelakie portale randkowe czy internet - jak w hipermarkecie możemy sobie "towar" wybrać, tylko fantazja nas ogranicza.

      Usuń
  2. Z moich obserwacji wynika, ze im większe fanaberie ślubno-weselne z decydującym głosem rodzin obojga, tym szybszy rozwód. A ludzie dziś rozstają się z byle powodu. Wspólne życie bywa sztuką kompromisów, ale niektórzy nie widzą dalej niż czubek własnego nosa...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie jest tak jak piszesz - rozstania z byle powodów; niestety cierpią na tym tylko dzieci, jeżeli zdążą się pojawić jako owoce tych wielkich miłości na pokaz.

      Usuń
  3. W obecnych czasach młodzi ludzie nie są nastawieni na jakiekolwiek kompromisy czy walkę o uczucia . Dziś kochają na zabój "te " osobę , a kiedy pojawiają się pierwsze schody to odwracają się na pięcie i bye bye .
    Przykre to ale prawdziwe niestety :(.
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie :
    https://rudablondynkalodz.wordpress.com/



    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie są wyjątki w tym odwracaniu się na pięcie, ale jest ich coraz mniej.
      Dzięki za odwiedziny, wpadnę z rewizytą :)

      Usuń
  4. ...że Cię nie opuszczę aż do pierwszych oznak kryzysu wieku średniego lub poznania kogoś lepszego... jakie to drastycznie prawdziwe. Wesela na 200 osób...Jesssu szkoda kasy dla jednej nocy. Lepiej się bawić u innych ;

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, ja nawet u innych nie lubię się bawić, zwłaszcza jak "wiem", że para młoda dobrze nie rokuje ;) Tak już mam i na wesela wołami mnie trzeba ciągnąć :)

      Usuń
  5. Ale kraczesz .... A ja ??
    http://jagatoja.blogspot.com/2015/09/historia-letniej-znajomosci.html

    To lata kompromisów i wzajemnego szacunku.... Nie wiem czy wesela mają coś do próżniejszego wspólnego życia, ale my mieliśmy na tyle rozsądku, że będąc najstarszymi z rodzeństwa nie chcieliśmy zostawiać rodziców z długami po weselu na 200 osób i zrobiliśmy przyjęcie - teraz trochę żałuję, ze nie zatańczyłam na własnym weselu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A widzisz, może dlatego takie fantastyczne i długie pożycie Wam się trafiło, bo blichtru nie było :) Poza tym, muszą być wyjątki potwierdzające regułę ;)

      Usuń
    2. Może jestem nienormalna (może ?!?) ale żal mi że nie miałam wesela, i całej tej szopki.... No ale może zrobimy sobie na 26 rocznicę ??

      Usuń
    3. Jaga wszystko przed Tobą :) I będzie co świętować - taka rocznica :)

      Usuń
  6. A ja niestety potwierdzam opisaną przez Eve regułę, huczne wesele do białego rana, a po 11 latach rozwód, na szczęście nie tak huczny, bo na wypracowanym kompromisie, co też jest sztuką. Podjęcie decyzji o rozejściu się nie było łatwe, to był dla mnie osobiście bardzo długi okres dojrzewania do tego, by wyjść z sideł osoby, która mnie współuzależniła psychicznie. Nie wiem jak to bywa we współczesnych małżeństwach, gdzie faktycznie często wydaje nam się, że młodzi zawierają kontrakt. Wiem jak to było u mnie i wiem ile łez przelałam nim zapadła decyzja. Teraz choć samotna, to jestem szczęśliwa, bo mam swój święty spokój. Czasem bywa lepiej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wszystkie małżeństwa kończą się katastrofą mniejszą lub większą; Jaga tutaj jest doskonałym przykładem osoby, której się udało i trafiła na właściwą osobę. Czasami lepiej żyć samotnie niż użerać się z jakimś gadem i płakać przez niego całe życie. Nie ma recepty na szczęśliwe związki, a dzisiejszy świat nie pomaga, tylko ciągle wystawia na próbę i podsuwa pokusy, którym trudno się oprzeć.

      Usuń
  7. Niestety, niektórzy chyba biorą ślub tylko po to, by go wziąć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, na szczęście wybór należy do każdego z nas.

      Usuń
  8. Można napisać takie czasy. Można zastanawiać się po co brać ślub? Dlaczego ludzie się teraz częściej rozstają, bo kiedyś było to bardzo trudne, krócej żyli, mieli więcej obowiązków, mniej wyobrażeń, jak powinno być idealnie? A może to wina szkoły, która uczy sinusów oraz cosinusów, o morenach czołowych i dennych oraz o innych mejozach czy mitozach, które w większości ludziom się nie przydają, a zaniedbuje naukę o wzajemnych relacjach, komunikacji międzyludzkiej? Sądzę, że odpowiedź jest bardzo złożona...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trafne spostrzeżenia, a odpowiedź na pytanie trudno znaleźć; myślę, że oprócz szkoły to rodzina powinna przyłożyć się bardziej do edukowania swoich pociech w kierunku relacji międzyludzkich. W dzisiejszych czasach jest to mocno zachwiane, a proces wychowania często zrzuca się na szkołę, gdzie dziecko spędza całe dnie, bo rodzice pracują - i tak powstaje błędne koło.

      Usuń
  9. Bardzo mądre spostrzeżenie. Nie powiem, marzy mi się biała suknia, romantyczne wesele i piękne zdjęcia, ale żeby zdecydować się na ślub musiałabym być tak pewna tego związku jak faktu, że 2+2 równa się 4. Uważam, że lepiej poczekać i trochę pożyć obok siebie niż lecieć przed ołtarz, a zaraz potem składać pozew rozwodowy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem czy możliwa jest taka pewność :) Na pewno warto poznać wybrańca na ile to możliwe i posmakować zwyczajnego, szarego życia z nim zanim się pobiegnie ku ołtarzom :)

      Usuń
  10. Małżeństwo to czas kompromisu i dialogu. Na rozmowy nie ma czasu, więc nic dziwnego, że co rusz z tego pojazdu wysiadamy na następnym przystanku. Wsiadamy do innego i przy lepszej okazji wysiadamy. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze napisane; rozmowa w dzisiejszym świecie umiera, a przystanków coraz więcej.

      Usuń
  11. takie czasy że ludzie słowa mają za nic a do ołtarza można iść wiele razy bez żadnych wyrzutów

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko jaki sens w tym chodzeniu do ołtarza? Rozrywka weekendowa?

      Usuń
  12. A jak małżonkowie budowali swój związek? Na Facebooku i Twitterze. To nie moze się udać

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszechobecny facebook, twitter i inne wszystko pochłaniają; coraz więcej ludzi nie wyobraża sobie dnia bez tego, a prawdziwe życie odsuwają na bok.

      Usuń
  13. Jak to powiedział ksiądz na ślubie mojego szwagra (autentyk) "co Bóg złączył, niech człowiek rozłącza". Czyżby pozwolenie na rozwód? Zobaczymy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziwny ksiądz; chociaż on jeden powinien wierzyć w sens tego sakramentu; chyba, że to żart miał być ;)

      Usuń
  14. To jeszcze ktoś, oprócz celebrytów, bierze w dzisiejszych czasach ślub? Ja już od dziesięciu lat nie dostałem zaproszenia...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem Ci, że biorą :) Ja dostałam kilka zaproszeń na przestrzeni dziesięciu lat, ale z racji na wrodzoną alergię na wesela nie skorzystałam ;)

      Usuń
  15. Zgadzam sie w 100% z Twoim wpisem. Im ładniejszy ślub, tym piękniejsza potem katastrofa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, sama często obserwuję takie katastrofy.

      Usuń

KTO POSTY KOMENTUJE, TEN POMNIKI, DLA POTOMNYCH, ZE SŁÓW BUDUJE :)