środa, 13 maja 2015

Kleszcze i ultradźwiękowy odstraszacz, czyli poszukiwania skutecznej broni...

Grafika: www.kleszcze.org

Dzisiaj taki pościk z innego kapelusza. Często i gęsto urządzam sobie wędrówki po łąkach, lasach i innych przybytkach zielonych. Kto buszuje w zieleninie ten wie, że kleszcze to prawdziwa zmora - ludzi i futrzaków. Można się wypsikać tymi wszystkimi wynalazkami o mało atrakcyjnym zapachu, lepiącymi się niemiłosiernie, a dziady i tak się przypętają i bezczelnie, jak na rasowe pasożyty przystało, pałaszują naszą krew. O chorobach przenoszonych przez te niesympatyczne bezkręgowce wspominać nie będę - każdy pewnie słyszał, na przykład, o boreliozie.
Jakiś czas temu trafiłam na sprytne urządzenie (TickLess) odstraszające kleszcze; taki mały plastikowy dupslik, który można przypiąć do ubrania lub artystycznie uwiesić sobie na szyi. Testuję ten wynalazek od kilku dni łajdacząc się po krzakach i póki co, kleszczy na sobie nie odkryłam. Podobny gadżet można sprawić swojemu pupilowi - tutaj mogę coś więcej rzec w kwestii skuteczności - podobno działa i psy kleszczy nie łapią - tak zeznawały zaznajomione ze mną kobitki - właścicielki psów, które od marca to stosują. 

"Urządzenie działa na zasadzie emisji ultradźwięków o zmiennej częstotliwości, które nie są szkodliwe ani uciążliwe dla ludzi i zwierząt domowych. Działają natomiast odstraszająco na kleszcze i trzymają je z dala od nas.
Sygnał z urządzenia powoduje zakłócanie odbioru jakichkolwiek bodźców przez kleszcze. Zatem osoba mająca na sobie to urządzenie staje się niewidzialna dla pasożyta, jego receptory są bowiem całkowicie zablokowane. Zasięg działania to około 3 metrów i jest on w zupełności wystarczający aby działać skutecznie."

Więcej szczegółów technicznych można znaleźć, na przykład, tutaj:




Aaaa... Nikt mi nie płaci za reklamę tych wynalazków :) Dzielę się wiedzą zdobytą i zastosowaną w praktyce; może kogoś zainteresują te urządzonka. Zanim sama to zakupiłam poszperałam w niezawodnym Internecie i zachęciły mnie pozytywne opinie na temat tego odstraszacza. Wiadomo jednak, że najlepiej na własnej skórze przetestować. Moja psina, póki co, nie nosi tego, ponieważ świetnie się sprawdza zastosowany u niej Advantix - środek, którym się zakrapia psa raz w miesiącu. Kleszcze się naszego wielkiego futrzaka nie imają. Niestety jest to chemia i dlatego zastanawiam się nad zastosowaniem u niej tego ultradźwiękowego dzyndzelka :)

42 komentarze:

  1. daj znać,proszę, za parę dni ... Z reguły mam zachowania niewiernego Tomasza . Jak zakończysz fazę testów - zaryzykuję

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma sprawy - chodzę z tym i nic się nie czepia; nawet inne robale mnie omijają szerokim łukiem - ciekawe czy to na komary też zadziała w fazie szczytu? Myślę, że trzeba z tym z miesiąc pochodzić i wtedy wydać wyrok :) Na psy podobno działa świetnie.

      Usuń
    2. Czekam na dalsze wieści - dla futrzaków stosuję FIPREX też się nic nie czepia a na komary dla nas nic nie działa. Cyba że dla siebie zastosuję psi czy koci fiprex

      Usuń
    3. Fiprexu nie znam; co do komarów to też są jakieś takie ultradźwiękowe wynalazki, ale z tego co czytałam to słabo działają; dosyć dobry jest ten spray o nazwie: Mugga.

      Usuń
    4. to jest fajne i generalnie niby działa, ale w sklepie, konkretnie w militaria.pl gdzie to sprzedają i tak kupiłam jeszcze mugga w sprayu

      Usuń
  2. O, nie wiedziałam o takim wynalazkach. Pobuszuj jeszcze trochę po jakichś krzaczorach i daj znać, czy naprawdę skuteczne. :) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście dam znać :) Będę buszować dalej ;)

      Usuń
    2. tylko jak używacie tych do psikania mocnych a nie brosów czy offów, to koniecznie na odzież, nie na skóre.

      Usuń
  3. No, no... nie uczepił się mnie jeszcze kleszcz, ale domowników i owszem,więc może wypróbuję, jeśli cena nie będzie odstraszająca dla mnie:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cena nie jest niska - kosztuje to około 100 zł, ale patrząc na to, że to nie jest wydatek na jeden sezon to w całkowitym rozrachunku chyba nie wychodzi tak drogo :)

      Usuń
  4. Patrząc na skład chemiczny psikaczy na różne owady, to nie wiem czy w efekcie nie niosą one groźniejszych skutków, niż potencjalna borelioza...
    A ten z ultradźwiękami wymysł, to jestem ciekaw efektów... Chociaż na komary takie cuda nie działają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się obawiam tego, że psikacze mają groźniejsze skutki niż potencjalna borelioza; pozostaje szukać jakiś alternatywnych wynalazków, które odstraszą kleszcze.

      Usuń
    2. to jest dostępne w sklepach od kilku lat spokojnie i sprzedaje się nadal, więc chyba jakąś renomę ma.

      Usuń
  5. Dzięki za namiary... co prawda ja nie łażę po lasach ani krzaczorach, ale jak to mówią, na wszelki wypadek i ksiądz jajka nosi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic dodać, nic ująć ;)

      Usuń
    2. takich rzeczy to należy szukać właśnie w sklepach outdoorowych, survivalowych czy nawet militarnych, w skrócie "męskich" a nie w drogeriach :)

      Usuń
  6. I jak wypadają testy??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od czasu zakupienia tego odstraszacza byłam dwa razy w lesie (kilkugodzinne wyprawy) i codziennie chodzę po łąkach - spacery z psem - kleszczy nie stwierdziłam na sobie; inne robale też mnie jakoś nie atakują, np. komary.

      Usuń
    2. a kleszcze u psa?

      Usuń
  7. Kleszcze to rzeczywiście nic przyjemnego. Chyba zastanowię się nad odstraszaczem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odstraszacz sprawuje się bardzo dobrze - póki co, kleszczy nie stwierdzono na organizmie żywym :)

      Usuń
  8. Minął już rok od testów, jak Pani ocenia skuteczność tego urządzenia?
    Planuję to kupić do swojego pokoju i powiesić nad łóżkiem gdyż często śpię z kotem, który ostatnio przyniósł na sobie 45 kleszczy (to nie żart, jeden na drugim). Kot dostał pipetę i już jest ok, ale ja dalej się obawiam.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odkąd tego używam nie miałam na sobie kleszcza; także mogę z czystym sumieniem polecić :) Pozdrawiam :)

      Usuń
    2. dobrze byłoby wypróbować to na kocie i opisać efekt

      Usuń
  9. Witam,

    Czy urządzenie można nosić w kieszeni ? Czy musi być ono zawieszone na szyi ?

    Pozdrawiam,
    Marek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Noszę je zawieszone na smyczy przy pasku od spodni lub na szyi :) W kieszeni nie nosiłam :)

      Usuń
    2. przy zakupie udzielą wam wszelkich informacji.

      Usuń
  10. Witam,

    Czy urządzenie można nosić w kieszeni ? Czy musi wisieć na szyi ?

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Noszę je zawieszone na smyczy przy pasku od spodni lub na szyi :) W kieszeni nie nosiłam :)

      Usuń
  11. Widzę, że masz dobre efekty po roku używania. Rozumiem, że wcześniej przynosiłaś kleszcze ze spacerów?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdarzało się, że przynosiłam :)

      Usuń
  12. Ciekawe jaka jest żywotność samej baterii, bo nie jest ona wymienna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. naprawdę nie da się wymienić? to ile to może chodzić? kilka sezonów? czy psu nie przeszkadzają ultradźwięki?

      Usuń
  13. Niestety po pierwszym spacerze po lesie z ultradźwiękowym odstraszaczem, córka przyniosła 2 kleszcze. Jeden na włosach, drugi pod bluzeczką na wysokości odstraszacza (napewno włączonego).
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widać nie działa na wszystkich; ja nie mam zastrzeżeń do tego urządzenia.

      Usuń
  14. U nas również to urządzenie kompletnie nie zadziałało. Niestety nie ma to jak pierwotny sposób w tej kwestii.. :)
    Mimo wszystko bardzo interesujący wpis, pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Niestety, diagnozowanie boreliozy potrafi trzymać w napięciu, często trzeba powtarzać testy, a wykrywalność następuje dopiero po określonym czasie. Ze swojej strony polecam serdecznie stronę internetową, na której dowiecie się więcej - przejdź do strony.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety borelioza potrafi skutecznie zatruć życie.

      Usuń
  16. witam,

    czy nadal pani testuje?
    nadal kleszczy brak?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam,
      tak - wciąż mam ten sam tickless i odkąd go noszę nie miałam kleszcza. Ale z tego co wiem to nie u wszystkich się sprawdza.

      Usuń

KTO POSTY KOMENTUJE, TEN POMNIKI, DLA POTOMNYCH, ZE SŁÓW BUDUJE :)