Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rozwój osobisty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rozwój osobisty. Pokaż wszystkie posty

środa, 21 października 2026

Żołądź to nie fotel, czyli o sztuce czekania, aż życie zrobi coś za nas...

Jedni patrzą na żołędzie i widzą w nich początek dębu, inni zaś dostrzegają przede wszystkim całkiem poręczny pretekst, żeby usiąść i poczekać, aż natura, los i może jeszcze ktoś bardziej przedsiębiorczy wykonają za nich resztę roboty.

Siadają więc na nim metaforycznie, poprawiają kołnierzyk nadziei i czekają, aż życie zrobi swoje. A życie, jak to życie, nie zawsze jest zatrudnione w dziale spełniania cudzych oczekiwań. Czasem ma wolne. Czasem jest na L4. A czasem patrzy na człowieka siedzącego na żołędziu i samo nie bardzo wie, czego ten człowiek właściwie od niego chce.

Owszem, z żołędzia może wyrosnąć dąb. Tylko że to trochę potrwa. I nie ma żadnej gwarancji, że kiedy drzewo osiągnie imponujące rozmiary, my nadal będziemy mieli ochotę siedzieć dokładnie tam, gdzie usiedliśmy trzy dekady wcześniej. Możliwe, że w międzyczasie zmienimy zdanie, branżę, fryzurę, męża, poglądy na gluten i stosunek do ludzi, którzy mówią: „wszystko dzieje się po coś”.

Ale nie wszystko dzieje się „po coś”. Niektóre rzeczy dzieją się, ponieważ nic z nimi nie zrobiliśmy.

Jest również ten drugi sposób: wspiąć się na drzewo. Nie brzmi tak komfortowo. Nie ma poduszki pod tyłkiem ani możliwości powiedzenia znajomym: „daję sobie czas”. Jest za to ryzyko, że zahaczymy rajstopami o gałąź, zedrzemy kolano, pomylimy konar z genialnym pomysłem i przez chwilę będziemy wyglądać jak orangutan po kursie przedsiębiorczości. Ale przynajmniej jesteśmy w ruchu.

Zadziwiającym talentem człowieka nie jest bowiem cierpliwość. Jest nim niezwykła zdolność do przebierania bezczynności w bardzo eleganckie słowa. Nie boimy się - „czekamy na odpowiedni moment”. Nie odkładamy - „dojrzewamy do decyzji”. Nie stoimy w miejscu - „obserwujemy sytuację”. Jeszcze chwila i bezczynność dostanie własny profil w serwisie LinkedIn oraz rekomendację od coacha.

Wiadomo, że nie chodzi o to, żeby rzucać się na każde drzewo jak wiewiórka po trzech espresso. Nie każda gałąź jest nasza. Nie każdy szczyt wart jest obtłuczonych kolan. I nie każdy człowiek musi bez przerwy coś zdobywać, udowadniać, przekraczać i „wychodzić ze strefy komfortu” - czasem strefa komfortu jest po prostu miejscem, w którym mamy święty spokój, który jest nam najbardziej w danym momencie potrzebny.

Ale jeśli naprawdę czegoś chcemy, dobrze od czasu do czasu sprawdzić, czy przypadkiem nie siedzimy właśnie na żołędziu i nie nazywamy tego strategią.

Oczywiście dąb może kiedyś wyrosnąć. Tylko szkoda byłoby po latach odkryć, że dąb zdążył wyrosnąć, a my w tym samym czasie wyhodowaliśmy głównie imponujący zestaw powodów, dla których jeszcze nie warto wstawać.

A od siedzenia, jak wiadomo, najwyżej rośnie dupa. 😉