wtorek, 17 lutego 2015

10 rzeczy, których nie należy mówić kobiecie, która nie chce mieć dzieci…


1. Będziesz szczęśliwsza posiadając dzieci! 
Nie ma żadnych badań naukowych dotyczących tego, że ludzie posiadający dzieci są szczęśliwsi. I odwrotnie, że ludzie bez dzieci są szczęśliwsi. Dla każdego z nas szczęście ma inną definicję – dla kogoś są to, na przykład, chwile spędzone w zaciszu domowym: z ulubionym trunkiem w szklaneczce, która spoczęła w dłoni, z zalegającym na stopach starym psem czy kotem. Dla kogoś innego to pieczenie pierniczków świątecznych w towarzystwie dzieciaków.

2. Nie mogę sobie wyobrazić, że nie chcesz mieć dzieci!
Świetnie! Więc możesz idealnie postawić się w mojej sytuacji, jeżeli ja powiem ci: Nie mogę sobie wyobrazić, że można chcieć mieć dzieci. 

3. Co ty robisz całe dnie?
Hmm… Może to zazdrość, że człowiek ma jakieś wolne chwile dla siebie? Nigdy nie narzekałam na nudę – zawsze się znajdzie coś ciekawego do zrobienia i niekoniecznie musi to być związane z wątkiem macierzyńskim.

4. Kto się tobą zajmie na starość?
Pewnie tak jak statystycznym staruszkiem – dom opieki społecznej, o ile wcześniej nie wykituję na stanowisku pracy mając w perspektywie pracę prawie do siedemdziesiątki. Poza tym patrząc na poziom wrażliwości współczesnych latorośli nie spodziewałabym się przygarnięcia na starość w pobliże domowego ogniska.

5. Dzieci nadadzą twojemu życiu sens.
Jeżeli tylko dzieci nadają sens naszemu życiu to jest to chyba smutne… Za 300 lat nikt nie będzie pamiętał o tym czy ktoś miał dzieci czy nie, więc czy to jest sens naszego życia?

6. Zmienisz zdanie, jak tylko urodzisz!
Możliwe, ale póki co, jakoś mnie nie ciągnie do sprawdzania tego faktu i eksperymentowania na własnym organizmie.

7. Powinnaś to zrobić zanim będzie za późno!
Taaa… Potem jak już moje jajniki przejdą w stan spoczynku obudzę się pewnego pięknego dnia i będę rwać włosy z głowy, że się nie rozmnożyłam – możliwe, że tak będzie, aczkolwiek nie wydaje mi się to prawdopodobne.

8. Jeśli nigdy nie rodziłaś, nie znasz prawdziwego bólu!
Bólu porodowego nie znam, ale znam inne równie atrakcyjne bóle. Zdarzyło mi się wyć z bólu dwie noce i dzień, a poziom doznań i długość były godne cierpień porodowych tylko zlokalizowanych w innym miejscu. Poza tym nie wiem, co wniesie istotnego w moje życie doświadczenie kolejnego rodzaju bólu.

9. Co mówisz ludziom na temat swojej bezdzietności?
Mówię, że praca, którą wykonuję to skuteczny środek antykoncepcyjny ;) I na tym poprzestańmy ;)

10. Tik! Tak! Twój zegar biologiczny tyka!
Jak żyje te … lat nic mi nigdy nie tykało – może w trakcie aktu tworzenia mojej skromnej osoby nie rozwinął mi się w mózgu odpowiedni obszar odpowiedzialny za tykanie? 

Punkty powstały na podstawie artykułu pochodzącego z: http://www.cosmopolitan.com

Artykuł wywołał, jak się można spodziewać, różne reakcje. Społeczeństwo wciąż piętnuje osoby bezdzietne najczęściej przyklejając im etykietę egoistycznego aspołecznego osobnika, który wybrał wygodne życie. Uwielbiam to pytanie: dlaczego nie mam dzieci? To tak jakbym sama, każdą napotkaną osobę z dzieckiem, pytała o to, dlaczego ma dzieci. Nie wszyscy czują zew biblijny: Idźcie i rozmnażajcie się! Często bywam okrutna w osądach na temat tego rozmnażajcie się – niektórzy naprawdę nie powinni tego robić, powołują na świat kolejne dzieci, którymi nie potrafią się odpowiednio zająć, nie mają dla nich czasu, nie chce im się, bo to, bo tamto, bo pierdziamto. W imię czego? A może to jest właśnie egoizm? Stereotypy? Presja społeczna? Bo tak trzeba?

Poniżej zamieszczam jeszcze kilka fragmentów z innego artykułu - http://natemat.pl:

„Gdzie tu egoizm, ja się pytam? – denerwuje się 40-letni Michał. Dawno postanowili z żoną, że nie będą mieć dzieci, bo dobrze im we dwójkę. A hodowanie dziecka, żeby potem na starość się miał kto zająć, to jest szczyt altruizmu, tak? Żyjcie i dajcie żyć innym.”

„…moje dzieci na twoją emeryturę będą zarabiać. Na ten argument zawsze odpowiadam: póki co, to za moje zdrowotne leczone są twoje dzieci – napisała na jednym z forów na ten temat internautka.”

"Podatek dla ludzi nie posiadających dzieci! To my rodzicie poświęcamy siebie i własne przyjemności po to, aby później nasze dzieci pracowały na wasze emerytury – pisze w komentarzu pod tekstem na ten temat jeden z internautów. Riposta innych była szybka i bezlitosna: A, więc jednak męka, nie same radości rodzicielstwa? – pyta z przekąsem ktoś inny.”

„Ja po prostu lubię swoje życie takie, jakie jest. Nie analizuję, nie roztrząsam, nie dopisuję ideologii – po prostu dobrze mi samej i dziecko nie jest mi do niczego potrzebne. Jedni mają dzieci, inni nie mają. Nie widzę tu żadnej kontrowersji.”

30 komentarzy:

  1. Niech każdy sobie układa swoje życie, jak mu pasuje. Nic nikomu do tego. Kij zawsze ma dwa końce, zawsze jest coś za coś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy układa po swojemu, ale i tak większe zdziwienie wywołuje fakt braku potomstwa niż jego posiadanie, pomimo przeszkód wszelakich w tym kierunku. Kiedyś pytałam ludzi mających dzieci dlaczego je mają - odpowiedzi były mało satysfakcjonujące typu: a co to za pytanie? jak można nie mieć dzieci? no, przecież to naturalne, że się je ma i tak dalej.

      Usuń
    2. Ja mam latorośl i jestem szczęśliwa, ale wcale nie uważam, że ktoś kto nie ma dzieci z wyboru, jest nieszczęśliwy. Życie to sztuka wyboru i każdy ma do tego prawo. Gdybyśmy byli wszyscy jednakowi, myśleli podobnie, to na świecie byłoby bardzo nudno. Pozdrawiam

      Usuń
    3. Na szczęście każdy jest inny i ma różne różności w głowie, więc nudno nigdy nie będzie :)

      Usuń
  2. Nie masz może zaginionej siostry bliźniaczki? Bo podobieństwo między nami nie może być przypadkowe... A mój ojciec zaprzecza, żeby mnie i jego łączyło coś innego niż zasiedzenie. :D Więc wciąż szukam swojej zaginionej rodziny... :D Choć sprawy posiadania i nieposiadania dzieci przerobiłam z moimi przyjaciółkami. Umierały ze śmiechu, kiedy je nałogowo wypytywałam o instynkt macierzyński. Nie wiem, co je tak śmieszyło. Po prostu nie chciałam przegapić. :D Ale chyba jednak nie miałam czego. :) Podpisuję się oczywiście. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego co mi wiadomo to jestem egzemplarzem unikatowym w skali rodziny X, z której się wywodzę, chyba, że coś ukrywają i nie mogąc znieść dwóch takich osobników, jednego sprzedali Twojemu ojcu, albo Twój tata sprzedał mnie w promocyjnej cenie rodzinie X ;) Nie wiem jak z tym instynktem jest - mnie nie rozczulało nigdy ciumkanie do pucatych niemowlaków :D ani też nic mi nie tykało, jak pisałam :)

      Usuń
    2. O! Widzisz! Ja też jestem egzemplarzem unikatowym. To znaczy - nienormalni jesteśmy wszyscy, ale ja inaczej. :) Właśnie mnie też nie rozczulało. Zaczynam lubić dzieci, kiedy mogę z nimi nawiązać kontakt. Wtedy powstaje między nami więź szczególna, o której nawet zamierzałam niedługo napisać. :D Bo na przykład syn mojej koleżanki na mój widok przez długi czas darł się jak opętany: "Ścielimy łóżko!". :D

      Usuń
    3. Z tym ścieleniem łóżka brzmi groźnie ;) Co do dzieci to też myślę, że te nieco starsze są bardziej zachęcające, żeby kontakt z nimi nawiązywać :)

      Usuń
  3. A właśnie. Jakiś czas temu, wiele lat temu wstecz, dla ścisłości dodam, miałam przypadek, rękami i nogami zapierającej się przed dziećmi koleżanki. I miałam tę czelność powiedzieć jej, że oj tam, będziesz miała to się wszystko zmieni. Po czym powróciwszy do domu, przemyślawszy sprawę, wystosowałam maila z przeprosinami. Bo zrozumiałam bardzo wiele, analizując swoje: jakie dzieci są cudowne - śpią całe noce - nie karmiłam cyckiem - żadnych problemów. Oświeciło mnie wtedy, ale to tylko dlatego, że już wcześniej zaczęłam się zmieniać. Zrozumiałam, że nie mam prawa wmawiać komuś, że będzie szczęśliwy. Ma swoje życie i niech żyje po swojemu. Teraz już nikomu nic nie narzucam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to chwała Ci kobieto za takie podejście :) Mam nadzieję, że takich osób będzie więcej i każdy w końcu zrozumie, że nie wszyscy chcą mieć dzieci :)

      Usuń
  4. Klik dobry:)
    Wmawianie, co dla kogo jest dobre i właściwe idzie od góry do dołu i od dołu do góry. Wmawiają ustawy, wmawiają królowie, wmawiają prezydenci i premierzy, papieże i każdy pleban na wsi i w mieście. To i sąsiadka Kowalska lepiej wie od Ciebie, co Twoim szczęściem być powinno.

    Jak można lubić swoje życie, jeśli w/w stwierdzili, że jest złe, o! :) :)


    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trafne podsumowanie :) Może czas się pogodzić, że Kowalska wie lepiej ;)
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  5. Sama mam dziecko, jedno - już dorosłe, ale urodziłam późno, tak się złożyło. Ale pamiętam, że do pasji doprowadzały mnie aluzje rodziny i znajomych do tego, że już najwyższy czas i kiedy wreszcie. A gdybym nie mogła mieć dzieci, to dopiero przykre by to było. Przed każdymi świętami i imieninami spinałam się, bo wiedziałam, czego będą mi życzyć. Tak jakby w życiu kobiety nic się nie liczyło, jak tylko wyjść za mąż i rodzić dzieci.
    Szanuje tych rodziców, którzy mają dużo dzieci, bo to ich wybór - byle nie uważali tego za bohaterstwo i nie domagali się wszelkiej pomocy od różnych instytucji. Chcesz mieć dzieci - pomyśl o ich przyszłości - nie sztuka urodzić, ale co dalej? Dał Bóg dzieci , da i na dzieci? Niekoniecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kobieta, która nie może mieć dzieci przeżywa to podwójnie - nie dość, że musi mierzyć się z nagonką rodziny i znajomych to dodatkowo walczy z medyczną stroną problemu. Też uważam, że nie sztuka hurtowo dzieci rodzić, a potem nie mieć środków na zaspokojenie ich podstawowych potrzeb.

      Usuń
  6. że nie chcę mieć dzieci (więcej) powtarzam od jakiś 17 lat i nie mam (i mieć nie będę, to już pewne..), ha ha ha... a wcześniej?... żaden instynkt mi nie pikał, po prostu, zdarzyło się raz, potem drugi, za trzecim stwierdziłam, że chce sama zadecydować... i tyle wystarczy... :)))))))
    za innymi dziećmi nie przepadam (ale tez nie mam nic przeciwko nim...), nie mam inklinacji do "ciumkania ti, ti ti, bobasku... jaki slicny chopcyk" i takich tam, i chyba z tego powodu, cudze dzieci, wbrew mojej woli, mnie lubią... szlag... :))))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Często tak jest, że tych co twierdzą, że nie przepadają za dzieciakami, dzieci - jak na złość - uwielbiają ;)

      Usuń
  7. No to może ja, jako matka trójki dzieci odpowiem na pytanie " Dlaczego mam dzieci? ".. ano dlatego, że chciałam.. bardzo... kiedyś nawet pragnęłam być przedszkolanką, aby mieć większą możliwość przebywania z dziećmi :) a teraz jak patrzę na te moje Pociechy, to robi mi się tak ciepło na sercu i czuję się spełnioną matką.. i bardzo bym chciała zostać spełnioną babcią.. ale póki co, nie zamierzam naciskać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zabrzmiało optymistycznie i myślę, że takie słowa niejedną kobitkę niezdecydowaną bardziej przekonają do macierzyństwa, zamiast wiercenia dziury w brzuchu pytaniami typu: a Ty dlaczego nie masz dzieci? Pozdrawiam :)

      Usuń
  8. Zabawne, kilka dni temu też pisałam na ten temat u siebie na blogu, ze swojej perspektywy.
    Również nie chce mieć dzieci, mimo, że mam męża, niestety społeczeństwo naciska. Naciska na mnie, abym wykonała kolejny krok, którego nie chce wykonać.
    Dzieci na dłuższą metę mnie męczą. Mam inne marzenia. Mimo 26 lat, czyli idealnego wieku, do tego, aby zostać matką.
    Cieszę się, że kobiety coraz częściej i głośniej mówią o tym, czego chcą.
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każda kobieta powinna mieć wybór, oczywiście mając męża u boku należy uwzględnić również jego zdanie w tej sprawie - w końcu do tanga trzeba dwojga; możliwe, że za kilka lat zmienisz zdanie, w dzisiejszym świecie wiele kobiet rodzi po 30-tce.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
    2. Może;) nie wykluczam tego, ale na razie nie czuje sie gotowa na to i mąż to naszczescie wie i akceptuje ;d nie wiem co bedzie za 5 lat i na razie sie nad tym nie zastanawiam ;)

      Usuń
    3. W sumie co tu gdybać - jak poczujesz zew macierzyński to pewnie go w pełni wykorzystasz :)

      Usuń
  9. Dokładnie tak, również nie widzę w kwestii dzieci kontrowersji, jeżeli ktoś ich nie chce mieć nie należy tej osoby z tego powodu prześladować różnymi docinkami, analogicznie jest w przypadku osób, które chcą mieć dzieci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy ma swoje życie i swoje wybory, a czy słuszne... cóż - życie pokaże :)

      Usuń
  10. A ja myślę, że coś w tym jest, że kobiety, które nie mają dzieci, czują potrzebę tłumaczenia się z tego... Bo się tłumaczą (i to narasta z ich wiekiem), a jednocześnie nie usprawiedliwiają się ze swych włosów, czy koloru oczu. Może wewnętrznie wcale nie są przekonane, że to był dobry wybór? I nie myślę tu o tych, które mają 20-35 lat i jeszcze wszystko możliwe, ale o tych w wieku późniejszym, kiedy powoli pewne rozwiązania przestają być możliwe, a zespół Downa czai się za zakrętem... A może postawa tłumacząca wynika z presji społecznej?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem czy to potrzeba tłumaczenia się; dla społeczeństwa to wciąż jest stan nienormalny, jeżeli ktoś nie chce mieć dzieci i jest to świadomy wybór; a czy dobry? Każdy ma swoją odpowiedź na to pytanie. Tłumaczenie jest z pewnością odpowiedzią dla tych, którzy zamęczają osoby bezdzietne pytaniami o to kiedy wreszcie się doczekają potomstwa.

      Usuń
  11. Tłumaczenie jest wtedy, kiedy ktoś pyta, a my zakładamy, że ma prawo pytać/zamęczać pytaniami. Jeśli w naszym przekonaniu ktoś nie ma o coś prawa pytać (np. o ilość partnerów seksualnych), wtedy mniej lub bardziej grzecznie "spuszczamy go na drzewo" i wcale nie czujemy się źle nic nie tłumacząc.
    A nawiasem mówiąc - dla społeczeństwa każdy stan jest nienormalny, który nie jest powszechny (w danej społeczności). Bezdzietne i bezzwiązkowe karierowiczki w korporacjach również potrafią ostro dowalić każdemu, kto śpieszy się po pracy do domu i rodziny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Racja - społeczeństwo potrafi z wielu aspektów zrobić stan nienormalny; grunt to zachować trzeźwy umysł i nie dać się porwać "fali".

      Usuń
  12. Ludzie to esencja czystej natury! - Kobieta która nie chce mieć dziecka, później w trakcie ciąży rodzą się w niej naturalne odruchy instynktu macierzyńskiego. Nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapewne się rodzą instynkty, ale nie wszyscy czują pociąg do tych instynktów :) A to, że w trakcie ciąży hormony robią odpowiednią papkę z kobiecego mózgu, która jest nastawiona na macierzyństwo w jak najlepszym wydaniu wiem doskonale - sama mam kilka znajomych kobitek, które się zarzekały, że dzieci to nie dla nich, a jak popadły w stan błogosławiony to nie te kobity - matki polki pełną gębą :)

      Usuń

KTO POSTY KOMENTUJE, TEN POMNIKI, DLA POTOMNYCH, ZE SŁÓW BUDUJE :)