czwartek, 5 lutego 2015

Mordowanie erotycznej powierzchni użytkowej...

Grafika: www.zdrowie.wp.pl

Jadę samochodem… Nie, nie, nie jako kierowca! Jako pasażer. Kobicina jak jest na stanowisku kierowcy to niewiele widzi oprócz strategicznych dla bezpieczeństwa drogowego obrazów. Kiedyś nawet rodzonego brata na drodze nie poznała i strąbiła, zwyzywała, bo się wedle uznania mojego wlókł okrutnie. No wiec, jadę sobie jako ten pasażer i nagle na me oczy rzuca się napis ogromniasty na przydrożnej reklamie: WWW.RITUAL.PL O kurde! To na moim osiedlu rytuały odprawiają, a ja nic o tym nie wiem! Nie może być! 

Po przybyciu do miejsca osobistego zamieszkiwania z Konkubinatorem i Psiornicą rzuciłam się w stronę komputera przeszukiwać czeluście sieci, co to za rytuały robią osiedlowe. Ot i co znalazłam: „W Ritualu poznasz najnowocześniejszy na świecie inteligentny system treningowy MILON, który wprowadzi Cię w świat treningu, jaki naprawdę polubisz.” Dobre, dobre... Ja zawsze wiedziałam, że mnie opatrzność Boża chce koniecznie zmusić do jakiś treningów. I takiż to znak Boży na mej drodze postawiła. Popatrzyłam na siebie krytycznym okiem rozebrawszy się w łaźni do stanu: jaką mnie Boże stworzyłeś, taką mnie i masz, pomyślałam i cóż: tragedii nie ma, ale dupy też nie urywa. Tkanka tłuszczowa, a właściwie ostatnio wyczytałam, że kobieta nie ma tkanki tłuszczowej tylko erotyczną powierzchnię użytkową, nagromadziła się sowicie na obszarze brzusznym. Mam pecha do figury, którą pozwoliłam sobie nazwać: ludzik z kasztana, czyli rączki i nóżki jak patyczki, a korpusik jak kuleczka, a właściwie kula. Pomyślałam jeszcze chwil parę... A niech tam! I zapisałam się na darmowe zajęcia próbne w celu wymordowania erotycznej powierzchni użytkowej...

Dziś rano wyszykowałam się na te rytuały i pojechałam... 

Miejsce kaźni tak się prezentuje - foto z netu zamieszczam w celu zwizualizowania tematu:



Wielce sympatyczny pan, pomagający w mordowaniu, na wstępie kazał mi ankietę wypełnić:
- Jaki pani chciałaby osiągnąć cel?
- No, jakiż ja cel chce tu osiągać! Panie, wymordować erotyczną powierzchnię użytkową, znaczy się tłuszcz chciałam ;)
Chłopina się uśmiał i wyjaśnił, że na sześciu stanowiskach mam dzielnie wytrwać całą minutę; tylko na dwóch po cztery minuty (na rowerku i crosswalkerze). O!!! I to mi się wielce spodobało, zwłaszcza ta minuta, ale i durnowaty uśmiech mnie nawiedził. Nieśmiałościowo zadałam pytanie:
- A jak ja tak krótko siedzieć będę to cokolwiek mi to da? - w imieniu powierzchni erotycznie użytkowanej zapytałam.
- Niech mi pani wierzy, że da! - odpowiedział, bez zająknięcia, pomocnik w mordowaniu.

Posadziła się więc Kobicina w asyście pomocnika na pierwszą machinerię i rozpoczęła „zwiedzanie” magicznego kręgu. Magiczny krąg trzeba zwiedzić dwa razy. Oczywiście pan mordujący tłuszcz pomagał przy każdym stanowisku, żeby się taki nieogarnięty uczestnik rytuału odnalazł bez komplikacji. 

No i Kobicina się zdziwiła, bardzo się zdziwiła, rzekłabym, że zawiesiła się na tym zdziwieniu, kiedy to w połowie drugiej rundy, mokra jak skarpeta wietnamskiego żołnierza, stwierdziła, że jak dobrnie do ostatniego punktu magicznego kręgu to ją wynosić będą. Na szczęście skandalu z wynoszeniem nie było ;)

Jak to czasami pozory mylą... - pomyślałam w skrytości swej i udałam się zalana kobicinowym potem do damskiej szatni.

Ot i takie to dziś atrakcje miałam ;)

14 komentarzy:

  1. byłam Ci ja na takim kółkowym rytuale kilka razy, i owszem, spocona byłam, ale stwierdziłam, że pytanie kilkunastu kobiet, o rożnych stopniach powierzchni erotycznej "jaki cel chce pani osiągnąć?" i wmawianie im, że wszystkie ten wymarzony cel osiągną, wydało mi się lekko naciągane... przecież wszystkie ćwiczą to samo, przez taki sam okres czasu ... poza tym, koszt tego kółeczka też z lekka mnie powalił, biorąc pod uwagę czas ćwiczeń ...
    miłego dzionka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pan orzekł, że intensywność się zwiększa wedle potrzeb potrzebującej, więc nie wszystkie to samo ćwiczą, podobnież... Nie wiem, ile u Ciebie to kosztuje, u mnie - 209 zł karnet na miesiąc - korzystanie bez ograniczeń.

      Usuń
    2. u mnie wszystkie tak samo, karnet 190 zł, wejścia 3 razy na tydzień, po pół godziny ... tylko firma inna, i nie mieli takich wypasionych maszyn...

      Usuń
    3. Różnie z tym bywa, na mnie zrobili dobre wrażenie; spróbuję, a potem się zobaczy :)

      Usuń
    4. W akcie desperacji zapisałam się na http://www.fitcurves.pl/ .... Stówa miesięcznie i można 6 razy w tygodniu zasuwać

      Usuń
    5. Wygląda ciekawie, niestety nie mam w pobliżu takiego klubu, a ten ritual mam rzut beretem od domu, a to też jest ważne :)

      Usuń
  2. Czego nie zrobi sie dla urody poprawienia..choć z jednej strony szkoda pozbyc sie erotycznej powierzchni użytkowej..cudne określenie, cudne!!!!
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano człowiek coś ze sobą zrobić musi, od czasu do czasu, zwłaszcza jak kocha jedzenie, a konkretnie to ciastka z kremem :D A określenie, niestety, nie mojego autorstwa.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
    2. ale za to super!!! na pewno je zapamietam.

      Usuń
    3. Też mi się bardzo spodobało, jak to znalazłam :)

      Usuń
  3. Mokra jak skarpeta wietnamskiego żołnierza :-) Zabieram ze sobą to zdanie, jest fantastyczne:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skarpeta wietnamskiego żołnierza jest mojego autorstwa, się pochwalę ;)

      Usuń
  4. Zaraz mi się przypomniało, jak w liceum poszłyśmy z koleżanką na takie zajęcia, żeby zrzucić co nieco i odnaleźć kondycję. Wobec nikogo nie miałam tak negatywnych uczuć, jak wobec tych, którzy mnie tam pilnowali. :) Wiem, że chcieli dobrze, ale ja, gryząc drabinki i materace musiałam się na kimś wyżyć. :) Idziesz jeszcze, czy odpuszczasz? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bez nadzorcy to u mnie bania - jestem z tych, co bata potrzebują w takim miejscu :) Póki co pochodzę na te rytuały - zobaczę na ile mi zapału wystarczy :)

      Usuń

KTO POSTY KOMENTUJE, TEN POMNIKI, DLA POTOMNYCH, ZE SŁÓW BUDUJE :)