poniedziałek, 26 stycznia 2015

Testerka małżeńskiej miłości i okupacja podłogi...

Grafika: www.demotywatory.pl

Któregoś dnia, wracając do domu z pracy, zauważyłam na końcu mojej ulicy miotającego się dziwnego osobnika w białym podkoszulku i galotkach… Pierwsze, co pomyślałam: Wariat! Znowu wariat! I oczywiście ja muszę się na niego napatoczyć! Podjeżdżam bliżej, a „wariat” atakuje mnie wybiegając przed maskę. Następnie puka w szybę od strony kierowcy. Konsternacja: uchylić czy nie uchylić? Ostrych narzędzi w rękach nie miał, po bliższych oględzinach dostrzegłam, że to starszy pan ubrany w jakąś domową piżamczynę. Uchylam…
- Kurde! Szkoda, że pani jest kobietą! Cholera, szkoda! - słychać, że staruszek jest mocno zmartwiony i rozczarowany moją płcią.
- A o co chodzi, proszę pana? - dopytuję się "wariata".
- No, pani! Żona siedzi na podłodze i nie chce wstać! A ta podłoga zimna, bo, wie pani kafle dali, a ona nie ubrana i siedzi i nie chce wstać! Ja nie mam siły jej podnieść, cholera! A ona jakoś tak źle wygląda!
- To ja chętnie pomogę! Może pogotowie wezwać?!? - oferuję swoją pomoc.
- Nie pani, żadne pogotowie! Pani pójdzie za mną!
Staruszek prowadzi mnie w stronę drzwi wejściowych należących do domku, typu bliźniak, stojącego nieopodal. Wchodzę za nim do środka. W głębi widać salon i stół nakryty białym obrusem. Tuż za stołem siedzi na podłodze rozczochrana babinka odziana w przykrótką koszulę nocną. Staruszka zobaczywszy nas zrzędliwym głosem daje do zrozumienia, że łatwo nie odpuści tej podłogi:
- Staruchu ty! Ja się nigdzie nie ruszę! Dobrze mi tu! 
Widząc bezradność starszego pana postanawiam się odezwać - miło i kulturalnie:
- Proszę Pani, proszę pozwolić sobie pomóc, pani siedzi na zimnej podłodze, a mąż się martwi - po ulicy nawet biegał, w samym podkoszulku, a tam zimno, wiatr… 
A kobiecina na to:
- I dobrze tak dziadowi! Niech biega! Wkurzył mnie dziś to taką sobie zemstę wymyśliłam, żeby się pomartwił! Trochę poudawałam! Ale jak pani mówi, że on tak biegał po tym zimnie to wstanę z tej podłogi! Znaczy się, że kocha! Stasiek, pomóż mi!
Wryło mnie w podłogę… Pozwolę sobie zacytować wypowiedź przeczytaną na jednym z blogów - autorstwa Pani Gryzmolindy: "Szczena mi opadła, aż dno dupy było widać…"
I tak ze Staśkiem podnieśliśmy z podłogi testerkę miłości małżeńskiej.
Następnego dnia, wieczorową porą, widziałam ich spacerujących po osiedlu… Trzymali się za ręce...

22 komentarze:

  1. onegdaj opiekowałam się najukochańszą osobą , sędziwą ciocią .Zmiany w łepetynie zrobiły z wykształconej , eleganckiej i.t.p. kobiety właśnie taką babinę , ale nie zlośliwą . Pod koniec swego żywota bała się podłogi .( mieszkała u nas) .Ileż to razy walnęła się ze strachu jak kłoda i wstać na nogi nie chciała to tylko ja wiem . Nawet synom silnym ciężko było ją podnieść , a ona płakała i krzyczała : Dorotko ratuj mnie !!!!!!!! zdejmij mnie z podłogi...
    Starość jest straszna i rewelacyjnie że pomogłaś bez gderania - ot tak normalnie

    macham po ciemnicy - Gryzmo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najgorzej doczekać starości bez rozumu i być ciężarem dla bliskich... To już chyba lepiej zemrzeć w światłości umysłu cichaczem, bez zawracania głowy innym.
      Również macham po ciemnicy :)

      Usuń
    2. opiekę przeżyłam , ale plery miałam zdewastowane i psychikę na wykończeniu .Ciocia nie była złośliwa , ale opieka 24 godz. na dobę wykańcza .Dopiero pod koniec wzięłam panie do opieki.Receptury niestety niema jak żyć i jak zakończyć żywot .

      Usuń
    3. Ciężki to kawałek chleba - opieka nad starszą osobą, a co do receptur to pewnie jeszcze długo ich nie będzie.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  2. A to nie była ukryta kamera, takie sytuacje się zdarzają???? Tematy na blog Ci pod maskę auta wybiegają :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, to nie ukryta kamera :) Ktoś z moich znajomych, kiedyś w żartach powiedział: Ewkę bierzemy na wakacje - z nią jest zawsze śmiesznie, bo zawsze się coś zdarzy dziwnego ;) Nie wiem, ale mam tendencję do przyciągania - no właśnie, nie wiem czego... :)
      Pozdrawiam :)

      Usuń
    2. oj i mnie życie dziwacznie atakuje

      Usuń
    3. Ma to swoje blaski i cienie :)

      Usuń
  3. A nie byłaś ciekawa, czym ją tak wkurzył, że musiała się aż tak mścić?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, jakoś nie; sytuacja była na tyle niecodzienna, że chciałam z tego domu wyjść, jak najszybciej, a poza tym czy to dużo trzeba, żeby chłop babę wkurzył :) Pamiętam swoich dziadków i ich "popisy" - na starość człowiek chyba czerpie jakąś przyjemność z takiej swojej złośliwości.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  4. Mam to samo, co Ty - też przyciągam dziwne sytuacje, w które potem nikt nie chce uwierzyć. :) Nie wiem, z czego to wynika. Moja bratanica mówi zawsze: "Ciotka, gdzie ty spotykasz tych wszystkich dziwnych ludzi?". Odpowiadam niezmiennie, że wszędzie. :) Ale testerki miłości jeszcze nie spotkałam. :D Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może należałoby to zjawisko zbadać bliżej ;)
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  5. Ma kobiecina fantazję, trzeba przyznać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano, ma :) Mam nadzieję, że nie wszystkie na starość taką fantazją się wykazywać będziemy ;)
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  6. cudni! :D Ciekawe jak to się stało, że się jeszcze nie pozabijali! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że to jest po prostu taka zwyczajna, codzienna miłość, którą tak trudno znaleźć w dzisiejszych czasach...
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  7. Masz faktycznie farta do niecodziennych zdarzeń, aż zazdroszczę. Ale też chętnie bym chciała wiedzieć czym ją tak wkurzył.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak pamiętam swoją babcię - kobicinę temperamentną niezwykle, to na dziadka o byle co się wkurzała :) A on nie był jej dłużny :)
      Pozdrawiam :)

      Usuń
    2. Moi Dziadkowie są tacy sami jak Twoi, ale ja tam miłości raczej w nich nie widzę... Mam wrażenie, że gdyby nie groził im Sąd Ostateczny lub Sąd Ziemski, to by się dawno pozabijali ;P

      Usuń
    3. Eee... może tak źle by nie było ;)

      Usuń
  8. ha ha ha, dobrze, że się Stasiek miłością wykazał... swoją drogą, ciekawe co nabroił wcześniej.... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stasiek się wykazał, ale babina też powinna pomyśleć nad sobą ;)

      Usuń

KTO POSTY KOMENTUJE, TEN POMNIKI, DLA POTOMNYCH, ZE SŁÓW BUDUJE :)