sobota, 1 listopada 2014

WYNIKI KONKURSU: Poradnik perfekcyjnego męża.



PORADNIK PERFEKCYJNEGO MĘŻA, 
czyli jak zostać idealnym towarzyszem życia współczesnej kobiety...

Dziękuję wszystkim serdecznie za udział w konkursie; 
było mi niezmiernie miło gościć Was na stronach mojego bloga; 
zapraszam na kolejne konkursy oraz do czytania Kobietoskopu :)

Jury, w składzie: 
dwa osobniki męskie i dwa osobniki żeńskie, 
po burzliwych naradach (do rękoczynów nie doszło), 
postanowiło nagrodzić następujące Panie:

Miejsce I: dobiezka

"Perfekcyjny mąż w kuchni wije się jak wąż.
Potrawy przygotuje i w łóżku adoruje.
Kawę zrobi, półeczkę przybije i rzadko się zdarzy, że sobie popije.
Dzieciątkiem się zajmie, teściową zagada,
nawet, gdy plotki o sąsiadkach opowiada.
Na inną nie spojrzy, ideał widzi w żonie
i zawsze jej pozwala trzymać pieczę na tronie! :D"

Nagroda: pierścionek ze stali szlachetnej 316L i kolczyki perełki


Miejsce II: włosovelove.
Nagroda: kolczyki ze stali szlachetnej 316L


Miejsce III: Mariola
Nagroda: kolczyki ze stali szlachetnej 316L


Miejsce IV: Gótka bloguje
Nagroda: kolczyki ze stali szlachetnej 316L


Gratuluję i proszę o przesłanie danych do wysyłki na adres mailowy: 
evedaff@gmail.com

piątek, 31 października 2014

Moje słodkie niebo...



Jak wygląda „życie” po śmierci? Każdy pewnie, nie raz i nie dwa, widział swoje prywatne niebo… 
Oczywiście - nikt nie zakłada odwiedzenia piekła, chociaż tam podobno ciekawiej jest…

Moje, nieco odjechane, niebo wygląda tak:

Umarłam… Nie czuję swojego ciała, jestem czymś w rodzaju pianki lub ptasiego mleczka - swobodnie przenika przeze mnie powietrze, o cynamonowym zapachu, które mnie unosi… Odkrywam, że dostałam swoje własne cukierniane niebo i słodkości, które uwielbiałam za życia. Podskakuję, jak na trampolinie,  odbijając się od puszystego kremu o smaku kokosowym. Niektóre skoki są tak wysokie, że dosięgam bezowych chmurek; mogę je skubnąć i spróbować jak smakują: najlepsze bezy, jakie jadłam - nie za słodkie, przełamane kawowym kremem. Spotykam inne skaczące dusze, łapiemy się za ręce i wspólnie nurkujemy w ogromnym torcie czekoladowym. Ktoś wymyśla zabawę: Zróbmy sobie korytarzyki - jak dżdżownice, kto pierwszy trafi na cztery wisienki ukryte w cieście - wygrywa! Rozgarniam, więc, rękami puszyste ciasto, zapach czekolady powoduje, że od czasu do czasu tracę przytomność; pakuję do ust coraz większe kawały tortu - jest pyszny! Aksamitny krem czekoladowy sprawia, że cały czas się śmieję. Trafiam, po jakimś czasie, na pierwszą wiśnię - czuję, że była moczona w dobrym likierze wiśniowym, takim babcinym… Słyszę, jak ktoś woła: Mam, mam, czwartą! 
Dziwne jest to, że zjadam nieprzyzwoite ilości ciasta, kremu i nie czuję nic w żołądku: w cudowny sposób zmieniają, w moim wnętrzu, stan skupienia i parują przez moją skórę - teraz pachnę mleczną czekoladą… Jest mi błogo, oczy same się zamykają. Podchodzi do mnie jakaś kobieta, która zauważyła moje senne spojrzenie.  Pachnie, wyjętym z pieca, gorącym, ciastem drożdżowym z malinami. Bierze mnie za rękę i mówi: Chodź Nowa, pokażę Ci, jak można się oddać najsłodszej drzemce w naszym niebie…  Wyciąga z bezowej chmurki jakąś białą kuleczkę i rzuca ją wysoko - kulka pęcznieje, zamienia się w tęczowy obłok, który spada tuż obok mnie. Wielka, puszysta poducha, jak śmietankowy krem w ptysiu, zabiera mnie w niezwykłą podróż… Sprawdzam, jaki ma smak - to smak ptysia, w którego kremie uwielbiałam, na Ziemi, ubabrać sobie nos… Otulona miękkością, jakiej nie znałam, kołysana jak noworodek, zasypiam - słysząc, kojący duszę, dźwięk rajskich dzwoneczków z gorzkiej czekolady z nutą pomarańczy…

To właśnie jest moje słodkie niebo... w gębie i dookoła ;) 



Grafika: www.fineartamerica.com

WIERSZYK - Dżdżownica Jadwiga...



DŻDŻOWNICA JADWIGA...

Dżdżownica Jadwiga przed lustrem stała i narzekała:
Jestem taka pospolita: ciało obłe, barwa jednolita!
Co to za życie - takie nieciekawe…
Chyba na nowy wygląd postawię!
Do znanego stylisty się udała,
cała okolica go podziwiała!
Żuk Sylwester był ekspertem od mody,
zawsze do udzielania porad gotowy:
Cóż ja widzę moja Droga -
to co nosisz - to nie moda!
Proponuję z mojej kolekcji berecik -
w nocy fantastycznie powinien świecić!
Koniecznie sukienkę wyszczuplającą i
mocno talię podkreślającą -
w amarantowym wszystko kolorze,
do tego dodatki jeszcze dołożę:
paseczek - plecionka - wykonała go Zenobia - stonka,
kolczyki - długie świderki - z butiku modliszki Anielki!
Dżdżownica z zachwytu oniemiała -
wszystko, co żuk polecił, pozakładała!
Wraca Jadwiga do domu - dumna jak paw,
mijając, sprężystym krokiem, pobliski staw…
Krzykliwie ubrane stworzenie - wędkarz wypatrzył,
Jadwigę złapał i na haczyk swej wędki zahaczył!

I tak Jadzia przynętą została,
a od karpia Zdzicha usłyszała:
Cudaczny wygląd - uroku nie dodaje, 
a czasem, przyczyną kłopotów, się staje!

Grafika: www.istockphoto.com

czwartek, 30 października 2014

BAJOWIERSZYK - Latający koń Stefan...



LATAJĄCY KOŃ STEFAN...

Z cyklu: O misiu Marianie i koniu Stefanie...

Miś Marian często o świcie się budził,
wstawał z łóżeczka i bardzo się nudził.
Wymyślił, więc, drapiąc się w głowę:
Stefciowi, poranną, niespodziankę zrobię!
Napełnił helem mnóstwo balonów i
do Stefanowego zakradł się domu.
Do końskiej sypialni wczołgał się niepostrzeżenie i
włączył swoje misiowe myślenie:
Wszystkie balony przywiążę do Stefana,
niech sobie polata, mój przyjaciel, z rana!
Koń Stefan sen miał twardy jak skała,
więc się nie zorientował - jak Marian działa.
I tak Stefan został sprytnie omotany i
uniósł się nad łóżkiem jak napompowany!
Marian otworzył okno pocichutku i
wytoczył Stefana przez nie pomalutku:
O jaki piękny koń z balonami!
Czas, by polatał ponad domami!
Z okna lot przyjaciela podziwiał,
aż dostrzegł, że balonów ubywa!
Ciekawskie sroki napadły Stefana i
 stała się rzecz przewidywana:
Balony pękły, Stefan zaczął spadać,
a Marian krzyczał: Stefanie – nie spadaj!
Upadł Stefciu na ziemię z wielkim hukiem,
potłukł się straszliwie, a szczególnie pupę!
Nie chciał nawet spojrzeć na Mariana:
Kto takie głupoty wymyśla z rana?!
Miśku zapamiętaj sobie, co powiem,
a najlepiej zapisz to - sto razy - w głowie:
Głupie pomysły, może i śmieszne bywają - 
o ile życiu i zdrowiu - nie zagrażają!

Grafika: www.happytrailsra.com

Inne bajowierszyki o misiu Marianie i koniu Stefanie:

wtorek, 28 października 2014

Dzień Odpoczynku dla Zszarganych Nerwów...


Z okazji Dnia Odpoczynku dla Zszarganych Nerwów, który to wypada 28 października, zamieszczam kilka fotografii wykonanych przeze mnie w czasie wakacyjnym - dokładne studiowanie wzorków na owadzich skrzydełkach powinno skutecznie Wasze nerwy wprowadzić w stan głębokiego wyciszenia ;) 

Pozdrawiam wtorkowo :)









Grafika: Eve Daff

poniedziałek, 27 października 2014

WIERSZYK - Pytalski pytajnik???


PYTALSKI PYTAJNIK???

Znaki interpunkcyjne dość miały pytajnika,
ten nic nie robił - tylko się pytał!
Dręczył wszystkich od rana:
Dlaczego mnie nie ma na końcu każdego zdania?
Kropka słuchać go już nie chciała,
więc na końcu wielokropka się schowała….
Przecinek i średnik też go unikali -
gdzie tylko mogli - to się ukrywali.
Tylko wykrzyknik wykrzyczał bez wahania: 
A KTO CHCIAŁBY ZADAWAĆ TYLKO PYTANIA!!!

Grafika: www.pixabay.com

niedziela, 26 października 2014

BAJOWIERSZYK - Straszny krokodyl Zenon!


STRASZNY KROKODYL ZENON!

Z cyklu: O misiu Marianie i koniu Stefanie...

 Miś Marian i koń Stefan wcześniej lekcje skończyli i
wrócić do domu na skróty postanowili!
Drogę wybrali przez las, co bagno skrywał.
Bali się troszeczkę, ale każdy to ukrywał.
Idą leśną ścieżką, jagody zrywają i
jak to zwykle bywa - głośno rozmawiają:
Stefciu kochany, mam wielką nadzieję,
że nie spotkamy Zenona, co postrach sieje!
Oj, ja słyszałem wiele o tym Zenku:
Straszny to potwór z maczetą w ręku!
Krokodyl Zenek się nie wzrusza i
łapie wszystko, co się porusza!
Tak! Tak! On łapie małe misie w mieście i
zapieka je z futerkiem w drożdżowym cieście!
Z węży jadowitych nosi dziwne szelki,
a przy koszuli ma z dżdżownic pętelki!
Podobno czapkę nosi z mysiego futerka,
a pompon na niej z wróbelka - co ćwierka!
Tak się w rozmowie obaj zatracili -
Zenona za drzewami nie zauważyli!
Krokodyl Zenek od rana, w lesie,
uprawiał jogging w pasiastym dresie.
Przez jakiś czas podsłuchiwał chłopaków -
w końcu postanowił wyskoczyć zza krzaków:
Oj chłopcy! Nigdy się tak nie ubawiłem!
Ze śmiechu - prawie się udusiłem!
Czy ja wyglądam na mordercę,
co nosi maczetę w ręce?
Skąd te wszystkie opowieści?
W głowie mi się to nie mieści!
W mieście mnie nie znają,
a takie kłamstwa opowiadają!
Sam mieszkam w lesie obok bagna,
bo lubię zapach tego mokradła!
Stary już jestem i unikam hałasu,
dlatego wyprowadziłem się do lasu.
A Was do siebie zapraszam - z rodzicami -
na przepyszne ciasto z leśnymi owocami!
Marian i Stefan zamarli z wrażenia!
Nie spodziewali się takiego zaproszenia!
Marian pierwszy z siebie słowa wydusił,
chociaż trzy razy się przy tym zakrztusił:
Panie Zenku przeprosić chcemy,
a z rodzicami na pewno przyjdziemy!
Zenon uścisnął dłonie chłopakom,
a na odchodne dał im radę taką:
Zanim komuś etykietę wystawicie –
poznać go powinniście - należycie!
Uderzenie słowem - bardziej i dłużej boli,
niż jak ktoś Wam kijem - tyłek mocno złoi!


Grafika: www.canstockphoto.com

Przeczytaj także inne bajowierszyki o misiu Marianie i koniu Stefanie:

piątek, 24 października 2014

Wyprasowana twarz, czyli lifting w domowym zaciszu!


TONIK Z KWASAMI AHA/BHA 10%
Polecam moje odkrycie sprzed 2 lat, po którym twarz wygląda jak wyprasowana - nawet mój Luby się na to rzucił i docenił. Jest to jedno z tych odkryć, do których wracam systematycznie. Wynalazek, o którym mowa, pochodzi ze strony: http://www.biochemiaurody.com/
Cudeńko to zwie się: tonik z kwasami AHA/BHA 10%; wszystkie informacje wraz z opiniami klientów można znaleźć tutaj: 
http://www.biochemiaurody.com/sklep/tonikaha-bha.html
Tonik, o którym mowa, dostajemy w postaci składników do samodzielnego poskładania - sprawa jest prosta - na wcześniej wspomnianej stronie znajdziemy instrukcję obsługi dla średnio-zaawansowanych w czytaniu ze zrozumieniem ;)  

MIESZANINA NAWILŻAJĄCA (mojego autorstwa) 

Świetnie nadaje się, aby zastosować ją po użyciu tonika z kwasami; nawilża, ma lekką konsystencję, wygładza zmarszczki, pozostawia przyjemny film na skórze. Jest prosta do wykonania; składniki można nabyć w sklepach internetowych. 
Skład:
- skwalan - olejek będący składnikiem ochronnej warstewki łoju na powierzchni skóry,
- kolagen 100% - jednorodna, klarowna ciecz.
Obydwa składniki mieszamy, np. w małej buteleczce, w proporcji 1:1; przed każdym użyciem należy wstrząsnąć, aby składniki utworzyły mieszaninę i za pomocą wacika nakładamy na skórę twarzy, szyi i dekoltu. Nie wykonujemy na zapas dużej ilości mieszaniny - lepiej robić małe ilości, a po zużyciu dorobić, z zakupionych składników, kolejną porcję.

czwartek, 23 października 2014

WIERSZYK - Boczek na boczku...


BOCZEK NA BOCZKU...

Boczek na boczku się położył,
nakrył słoninką i sen go zmorzył…
Śnił o takim na świecie porządku:
Każdy ma boczek w swoim żołądku…
Lecz przerwano niespodziewanie  -
to smaczne boczku leniuchowanie!
Ktoś zauważył: 
Boczek się usmażył!
Boczek głośno zaskwierczał zniesmaczony:
Znowu dodatkami zostanę przygnieciony!
Kilka jajek mi dołożą, zasypią przyprawami!
I nie boczkiem się zachwycą… 
tylko jajecznicą z dodatkami! 

Za natchnienie, w kierunku napisania tego dzieła, dziękuję osobie, która wpisała komentarz, pod wątkiem: http://kobietoskop.blogspot.com/2014/10/dziewicze-chopiece-jaja-czyli-chinskie.html, o następującej treści: 
"ffffu, okropności. I jak to się ma do naszej jajecznicy na boczku, 
prosta w przyrządzaniu - rzucasz takie jajo na patelnię, sama kładziesz się na boczek i marzysz..."

wtorek, 21 października 2014

WIERSZYK - MIAU I HAU!


MIAU I HAU!

Kotek Miau i piesek Hau -
 kumplami byli na schwał!
Miau spać - zawsze chciał!
Miau! Miau! Miau!
Hau - psocić tylko chciał!
Hau! Hau! Hau!
Miau kłębek wełny miał -
nim się tylko bawić chciał!
Miau! Miau! Miau!
Hau też wełnę chciał,
więc często kłębek brał!
Hau! Hau! Hau!
Miau wpadał wtedy w szał!
I kłębek wełny rwał!
Miau! Miau! Miau!
Hau! Hau! Hau!

Głośne to harce były,
sąsiadki się skarżyły!
Lecz wtedy wpadał pan i
na rozmowy obydwu brał!
Niegrzeczny kocie i psie:
Opamiętajcie się!
Miau miauczał: Miau…
Pies szczekał: Hau…
A pan porządek w końcu miał!