wtorek, 15 września 2015

Optymistyczne oblicza garderoby... Kobietoskopowe przebłyski ;)

Spodnie na gumce, zwłaszcza te dresowe, to rzeczywiście moja ulubiona część garderoby niosąca powiew optymizmu - nic nie gniecie, nic nie wyłazi, bałwany tłuszczowe nie zwisają smętnie przyduszone zbyt ciasnym paskiem od spodni. 
A ubrania typu oversize... Po prostu ubraniowa poezja - nawet jak człowiek odstawi się w takie przyduszające brzuch spodnie to elegancko można ukryć sporą część mankamentów pod swetrami czy tunikami tego typu. Warto zaopatrzyć swoje szafy w takie optymistyczne oblicza, bo jak wiadomo z naturą i jej prawami nie wygrasz: za cały ogrom łez wylanych przez kobiety, które o poranku w dzikim szale usiłują się wbić w ulubione spodnie, sukienki czy też spódnice, odpowiedzialne są małe, wredne organizmy zwane kaloriami, które specjalizują się w dyskretnym zwężaniu naszych ubrań, zwłaszcza nocą, ale to temat na inne przebłyski ;)



Grafika: Eve Daff

27 komentarzy:

  1. gorzej, kiedy ubrania oversize nagle stają się obcisłe ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, ha :) Dobre. :) Tak się może zdarzyć i wtedy depresja murowana. ;)

      Usuń
    2. E tam :) Wtedy poszukujemy ubrań oversize dostosowanych do naszych nowych, cudownych krągłości ;) Ewentualnie same szyjemy lub zlecamy to fachowcowi, jeżeli sklepy nie są w stanie sprostać naszym oczekiwaniom :D

      Usuń
  2. Ubrania oversize to moje ulubione:-) Takie must have w mojej szafie:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje też :) Nie wyobrażam sobie bez nich szafy :)

      Usuń
  3. Hmmmm...a jakie praktyczne kiedy ubrania dostosowują się do naszych gabarytów :) Lubię to

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jaga Ty się tak nie deklaruj publicznie, że lubisz, bo Ci jaka znawczyni tematu, w kategorii: moda i uroda, napisze, że stara jesteś, zęby Ci lecą i nie dbasz o siebie ;)

      Usuń
    2. Zgadza się, dziewczyny, wiem, o czym mowa :) Nie ma co się publicznie przyznawać, że nie pasjonują nas kolorowe gazety i nie pociąga wdychanie energii z Kosmosu :)

      Usuń
    3. Ja też wiem, już się przeszkoliłam na Twoim blogu :)

      Usuń
    4. Zawsze warto się szkolić... ale niekoniecznie u mojej nowej czytelniczki :)

      Usuń
    5. Masz rację :) Jeszcze mnie dziewczę zbałamuci i po te kolorowe pisma polecę i w ilości hurtowej nabędę ;)

      Usuń
    6. No cóż - od przedszkola uwielbiałam takie ograniczone umysłowo pustaki, ale za to jakie ładne i zadbane :) Nie potrafi taka pindzie poprawnie 2 zdań sklecić, ale za to w kategorii MODA I URODA jest nie do przebicia. Dzięki takim sprzedaż kolorowanek rośnie. A zęby mam ok i nie raz jeszcze potrafię dotkliwie pogryźć

      Usuń
    7. Zęby trzeba szanować moja droga i na to gryzienie szykować, bo takich "światłych" znawczyń mody i urody jest coraz więcej, niestety :)

      Usuń
    8. Oj tam szanować - sztuczna szczęka na NFZ nie jest taka zła :)

      Usuń
    9. I prawie niezniszczalna ;)

      Usuń
  4. Wracając do domu zaraz przebieram się w takie wygodne cuda i zawsze dziwiłam się bohaterkom seriali, które paradują po domu w extra ciuchach i butach na szpilkach ( w domu!). Jak zjem obiad to już nic innego nie pasuje, tylko oversize na gumce...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też sobie nie wyobrażam paradowania w szpilkach i gorsetach po chałupie, ale np. perfekcyjna pani domu zaleca sprzątanie w szpilkach - wiesz, poczucie estetyki Twojego mężczyzny może ucierpieć jak się w te oversizy odziejesz, a potem to już tylko krok do rozwodu i wymiany na nowszy model bez galot na gumach ;)

      Usuń
    2. Na szczęście oboje chodzimy w galotach, bo mamy tyle rozumu, żeby się nie katować w eleganckim odzieniu. A z perfekcyjnej, to nawet mój mąż się śmiał gdy w żółtej mini na szpilkach podłogę na kolanach szorowała...

      Usuń
    3. Perfekcyjna to moja ulubienica (kiedyś nawet o niej post napisałam) :D Nie wiem z jakiego kapelusza ją wyciągnęli ;)

      Usuń
  5. Każdy lubi mieć na sobie ubrania, w których czuje się swobodnie - nawet ja! ;-)
    www.sercabiciem.blogujaca.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jest to bardzo słuszna koncepcja :D Witamy w klubie swobodnych ubrań ;)

      Usuń
  6. Ja lubię jak domowe legginsy z biegiem czasu ze mną współpracują :) Robią się taaaakie wygodne, a na metce ciągle mają stosowną literkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, jak literka pozostaje bez zmian to sama radość :) A że na legginsach to co tam ;)

      Usuń
  7. Też dlatego się przerzuciłam na spodnie na gumce już kilka miesięcy temu, bo te z guzikami, kurde, cały czas malały ;)
    P.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te z guzikami tak mają - maleją jak tylko spuścić je z oczu ;)

      Usuń
  8. Eve, nie wiesz gdzie można zgłosić osoby do Nobla? Kochana, odkryłaś coś, czego ja poszukiwałam od lat. Mianowicie szkodniki, które pociaśniają mi ubrania. A to kalorie wredne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te szkodniki to nie mój pomysł - w internetach przepastnych takie mądrości znalazłam :D

      Usuń

KTO POSTY KOMENTUJE, TEN POMNIKI, DLA POTOMNYCH, ZE SŁÓW BUDUJE :)