piątek, 14 sierpnia 2026

Zęby w opozycji, apetyt przy władzy, czyli PESEL może sobie pogadać...


Z wiekiem człowiek nie traci apetytów. Co najwyżej zaczyna kroić je drobniej, popijać tabletką na zgagę oraz weryfikować, czy lokal ma krzesła z oparciem i serwuje mieszankę ziół dedykowaną mózgowi z odpowiednim stażem.
Największe nieporozumienie to fakt, że otoczenie zaczyna proponować człowiekowi spokój, jakby był deserem firmowym. A spokój, umówmy się, bywa mdły. Po dwóch łyżeczkach chce się czegoś z pieprzem: wyjazdu bez planu, czerwonej szminki we wtorek, rozmowy do rana albo faceta, o którym rozsądek mówi „absolutnie nie”.

Zęby mogą mieć inne zdanie. Kolana zresztą też. Organizm po pięćdziesiątce zaczyna przypominać wspólnotę mieszkaniową: każdy organ osobno zgłasza usterkę, nikt nie chce płacić za remont i wszyscy domagają się zebrania. Apetyt zaś nie uznaje kworum. Robi swoje.
Chce się nadal wszystkiego, tylko mądrzej? A skąd! Czasem chce się dokładnie tak samo głupio jak dawniej. Różnica polega jedynie na tym, że człowiek potrafi lepiej przewidzieć skutki, po czym z pełną świadomością robi swoje. Tyle że przed spontanicznym wyjazdem sprawdza prognozę pogody, dostępność łazienki i czy w torebce leży ibuprofen oraz inne medykamenty pierwszej potrzeby. Szaleństwo nie znika - po prostu nosi okulary do czytania i pamięta o ładowarce.

Starość może i posiada inne uzębienie, ale apetyt wciąż ma bezczelnie młody. Jeśli czegoś nie da się już ugryźć jak dawniej, zawsze można to rozczłonkować gustownym tłuczkiem nabytym na pobliskim jarmarku. 😉

19 komentarzy:

  1. Hahaha genialne :D Szaleństwo z dozą zapobiegliwości - przecież to duet idealny!
    Nieraz mam tą satysfakcję, jak najpierw towarzystwo śmieje się z mojego ibupromu w torebce czy innych przydasiów "na wszelki wypadek", a później sami z tych rzeczy korzystają :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to! Najpierw człowiek uchodzi za mobilną aptekę polową z niepokojącą skłonnością do przewidywania katastrof, a pół godziny później zaczyna się pielgrzymka do jego torebki: „Masz coś na ból głowy?”, „A plaster?”, „A może chusteczkę?”. ;)

      Usuń
    2. Dokładnie, satysfakcja gwarantowana! :D I te słowa wypowiedziane w głowie: "A nie mówiłam?!" xD

      Usuń
  2. Wspólnota mieszkaniowa, dobre!
    A po 60-ce to już w ogóle wszystko przyspiesza w planowaniu, bo czasu coraz mniej!
    Nawet o skutkach już mniej się myśli, a co tam!
    Robi się głupoty, tylko wolniej i wyrzuca bez żalu stare graty, ubrania, zdjęcia...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wierzę, że po sześćdziesiątce człowiek ma coraz mniej ochoty, żeby marnować czas na przewidywanie wszystkich możliwych katastrof. Głupotę popełnia spokojnym krokiem, żeby nie przeciążyć kolan, a skutki niech sobie próbują nadążyć. ;)

      Usuń
  3. W punkt. Nie dość, że ciągle czuję się młoda, to jeszcze wręcz niedojrzała! Lata lecą, a mnie to w ogóle nie interesuje 😅

    OdpowiedzUsuń
  4. Dobry lek na niestrawność i można przełknąć wszystko :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Według takiego dictum, stwierdzam ,że wiele jeszcze przede mną mimo emerytury. Na razie uczę się nowej klawiatury, torbę z przydasiami zostawiłam 20 lat temu , a z apetytem nie mam problemu: raz luzuję gumę ,,w gaciach,,, a innym razem zaciskam pasa bez bezdechu :-) Dekadę temu zaliczyłam wysokooktanową wydajność organiczną , z powtórką 2lata temu, wiec teraz pławię się ze spokojem w wodzie. ;-) Kościom też trzeba dać luzu.....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przy takim temperamencie emerytura wygląda jak wybryk księgowości, który organizm przyjął do wiadomości, lecz odmówił wdrożenia. 😁😁😁

      Usuń
    2. Temperament nigdy mi nie dopisywał i może dlatego jeszcze trochę pociągnę ....na stare lata :-)

      Usuń
    3. Sport zaspokaja wiele potrzeb.....i zajmuje czas, głowę i ciało podczas bezrobocia.
      Remont w mieszkaniu wymagał ode mnie ,,siłowych rozwiązań,, więc poszłam na całość :-) Takie tam ostatnie podrygi....

      Usuń
    4. Aktywność ruchowa jest zawsze potrzebna; bez niej człowiek, chyba, wariuje ;)

      Usuń
  6. Kiedyś mówiono:Ostatnie podrygi starej ostrygi:)))Starość oznacza dla mnie poczucie godności.Niech sobie będzie apetyt na:podróże,seks,skok ze spadochronem,zjedzenie mózgu ośmiornicy w sosie z kałamarnicy ,ale błagam.Trochę godności.Niech wnuki nie widzą Babci w telewizji,tańczącej kankana w jakuzzi,walczącej o względy trzech panów,mających razem 210 lat...Ewa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kankan w jacuzzi, emitowany między reklamą kleju do protez a maścią na hemoroidy, rzeczywiście nie jest szczytem życiowych aspiracji. Bardziej niż roztańczona babcia niepokoi mnie jednak telewizja, która ustawia obok niej trzech absztyfikantów o łącznym przebiegu 210 lat i montuje cudzą potrzebę bliskości jak walkę świątecznych karpi w wannie. Apetyt owszem - ale niekoniecznie z mikrofonem pod nosem i reżyserem wołającym: „Więcej namiętności, pani Krysiu!”. 😉

      Usuń
  7. Najbardziej zastanawia mnie właśnie to, jak szybko zmienia się perspektywa, kiedy z krytykowania przechodzi się do realnego podejmowania decyzji. Z boku łatwo wskazywać błędy i obiecywać lepsze rozwiązania, ale dopiero przy władzy pojawia się zderzenie z konsekwencjami własnych deklaracji. I chyba wtedy najlepiej widać, kto rzeczywiście miał pomysł, a kto po prostu dobrze czuł się w roli recenzenta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba tytułowe „opozycja” i „władza” pociągnęły tę refleksję w stronę polityki. W moim tekście tworzą jednak wyłącznie żartobliwy podział resortów: zęby protestują, kolana składają poprawki, a apetyt - całkowicie poza kontrolą parlamentarną - nadal sprawuje rządy. 😉

      Usuń

KTO POSTY KOMENTUJE TEN POMNIKI, DLA POTOMNYCH, ZE SŁÓW BUDUJE :)