wtorek, 4 listopada 2014

Dzień Taniego Wina, czyli sekretne życie jabola...



"Jeśli ktoś nie pił taniego wina, to dla mnie jest podejrzany. Bo albo był wychowany w jakimś obrzydliwym luksusie i nie zna życia, albo nigdy nie był młody" - Stefan Niesiołowski


Dziś Dzień Taniego Wina… Pewnie niektórym zakręciła się łezka w oku, powróciły wspomnienia… Nie wiem, czy każdy pił tanie wino... Ja piłam i wspominam z sentymentem, nie tyle, poczciwego jabola, co wydarzenia, które były tłem konsumpcyjnym dla naszego dzisiejszego solenizanta. Zawsze z malutkim uśmieszkiem, przywołam w pamięci, melinę Pana Staszka na pewnej wsi w centralnej Polsce, kiedy to człek w tajemnicy kupował to wino marki wino, zasiadał w przepięknych okolicznościach przyrody, z wypiekami na twarzy pił tego bełciocha i doznawał jednego z pierwszych siarkowych odlotów. A smak… wcale nie wydawał mi się wtedy okropny, no ale moje pojęcie o bukiecie smakowym win było mizerne w owych czasach. To napój, który ma dla mnie zapach wakacji, zapach beztroski i poczucia, że świat stoi przede mną otworem… Po latach oczywiście zrewidowałam swój pogląd na walory smakowe i zapachowe poczciwiny jabcoka i niestety, porzuciłam go na rzecz szlachetniejszych trunków ;)

A samo, tanie wino, doczekało się swojej sławy, oto co można znaleźć na Wikipedii:

Tanie wino owocowe w mediach i utworach:

· 220 V – utwór zespołu El Doopa

· Autobiografia – jeden z najbardziej znanych utworów zespołu Perfect:

Alpagi łyk
I dyskusje po świt
Niecierpliwy w nas ciskał się duch

· Gdzie tak biegniecie bracia - utwór zespołu Kombi:

Bełta parzący smak, oczu błysk, gniewu błysk

· Guma - utwór zespołu Big Cyc:

Jacek i Agatka poznali się w szkole
Ona była dobra z matmy, a on pił jabole

· Kwiat Jabłoni - utwór zespołu Trawnik:

Cena jest przystępna dla wszystkich
Nie to co tam taka whisky
Robotnicy i rolnicy
Kwiat Jabłoni piją wszyscy


· Arizona – film dokumentalny Ewy Borzęckiej z 1997 roku, przedstawiający życie ludzi w popegeerowskiej wsi

· Jabol punk, Jabolowe ofiary – utwory zespołu KSU z płyty Pod prąd

· Dzień Wagarowicza – utwór zespołu Zabili Mi Żółwia z płyty Akt I

· Jabol '87 - utwór zespołu Nauka o Gównie

· SO2 – utwór zespołu Zielone Żabki

· Siekierezada – powieść Edwarda Stachury z 1971 roku:

Przed wyjściem na zabawę napełniłem butelkę po lemoniadzie, co mi służyła za manierkę, nie herbatą, bo nie szedłem na zrąb, lecz bimbrem, bo szedłem na zabawę i po co zacz tracić walutę przy bufecie, w którym zresztą na pewno nie będzie gorzały, żeby się bractwo niby-nie-popiło, jeno będą wina cieniutkim patykiem pisane, la patik, jak my je nie wiadomo dlaczego z francuska nazywali, a dla pań będzie słodka malaga – wino gestapowskie.

· Acid Drinkers – polski zespół thrashmetalowy o nazwie będącej swobodnym tłumaczeniem na język angielski słów "Spożywający Jabole" lub "Kwasożłopy".

· Ranczo i słynny z tego serialu "Mamrot" – typowy przykład taniego wina

· Scena w Seksmisji, podczas której Maks ogłasza "Hej! Nasi tu byli!" po znalezieniu pustej butelki po winie marki "Wino" w 2044 r.

· Piosenka Jabole z albumu Jabole grupy Dr. Huckenbush z 2005 roku

· Piosenka Rzuć jakieś drobne na wino zespołu Brudne Dzieci Sida:

Gdy go spotkałem na Folk Fest on do mnie tak nawinął
„Mam ksywę Jabol, wiesz jak jest, rzuć jakieś drobne na wino!”

· Skazany na bluesa - polski film fabularny w reżyserii Jana Kidawy-Błońskiego, w którym główny bohater bierze udział w piciu jabola na czas.

· Bohaterowie sagi o Jakubie Wędrowyczu autora Andrzeja Pilipiuka często piją ''Prytę truskawkową''.

Grafika: Eve Daff

poniedziałek, 3 listopada 2014

WIERSZYK - Drzewo i jesień...



DRZEWO I JESIEŃ...

Drzewo stało i od września narzekało:
Jak ja nienawidzę, tej okropnej, jesieni!
Ona mnie - w straszydło zmieni!
Liście ze mnie ciągle zdziera!
Wiatr gałęzie poniewiera!
Jesień skargę usłyszała i
do drzewa powiedziała:
Takie są przyrody prawa:
Lato mija – jesień wpada!
Potem zima świat zamrozi,
by na wiosnę znowu ożył!
Tak się toczą pory roku,
nic nie zmieni tego toku!

Grafika: Eve Daff

niedziela, 2 listopada 2014

SUKCESIK! - mały-wielki, ale jest :)


Wszystkim czytelnikom serdecznie dziękuję za mały-wielki sukcesik: 
Kobietoskop uplasował się na 5 miejscu w rankingu - październik 2014 rok, w kategorii: 
Blog osobisty :) na zblogowani.pl:

Mała rzecz, a cieszy...

sobota, 1 listopada 2014

WYNIKI KONKURSU: Poradnik perfekcyjnego męża.



PORADNIK PERFEKCYJNEGO MĘŻA, 
czyli jak zostać idealnym towarzyszem życia współczesnej kobiety...

Dziękuję wszystkim serdecznie za udział w konkursie; 
było mi niezmiernie miło gościć Was na stronach mojego bloga; 
zapraszam na kolejne konkursy oraz do czytania Kobietoskopu :)

Jury, w składzie: 
dwa osobniki męskie i dwa osobniki żeńskie, 
po burzliwych naradach (do rękoczynów nie doszło), 
postanowiło nagrodzić następujące Panie:

Miejsce I: dobiezka

"Perfekcyjny mąż w kuchni wije się jak wąż.
Potrawy przygotuje i w łóżku adoruje.
Kawę zrobi, półeczkę przybije i rzadko się zdarzy, że sobie popije.
Dzieciątkiem się zajmie, teściową zagada,
nawet, gdy plotki o sąsiadkach opowiada.
Na inną nie spojrzy, ideał widzi w żonie
i zawsze jej pozwala trzymać pieczę na tronie! :D"

Nagroda: pierścionek ze stali szlachetnej 316L i kolczyki perełki


Miejsce II: włosovelove.
Nagroda: kolczyki ze stali szlachetnej 316L


Miejsce III: Mariola
Nagroda: kolczyki ze stali szlachetnej 316L


Miejsce IV: Gótka bloguje
Nagroda: kolczyki ze stali szlachetnej 316L


Gratuluję i proszę o przesłanie danych do wysyłki na adres mailowy: 
evedaff@gmail.com

piątek, 31 października 2014

Moje słodkie niebo...



Jak wygląda „życie” po śmierci? Każdy pewnie, nie raz i nie dwa, widział swoje prywatne niebo… 
Oczywiście - nikt nie zakłada odwiedzenia piekła, chociaż tam podobno ciekawiej jest…

Moje, nieco odjechane, niebo wygląda tak:

Umarłam… Nie czuję swojego ciała, jestem czymś w rodzaju pianki lub ptasiego mleczka - swobodnie przenika przeze mnie powietrze, o cynamonowym zapachu, które mnie unosi… Odkrywam, że dostałam swoje własne cukierniane niebo i słodkości, które uwielbiałam za życia. Podskakuję, jak na trampolinie,  odbijając się od puszystego kremu o smaku kokosowym. Niektóre skoki są tak wysokie, że dosięgam bezowych chmurek; mogę je skubnąć i spróbować jak smakują: najlepsze bezy, jakie jadłam - nie za słodkie, przełamane kawowym kremem. Spotykam inne skaczące dusze, łapiemy się za ręce i wspólnie nurkujemy w ogromnym torcie czekoladowym. Ktoś wymyśla zabawę: Zróbmy sobie korytarzyki - jak dżdżownice, kto pierwszy trafi na cztery wisienki ukryte w cieście - wygrywa! Rozgarniam, więc, rękami puszyste ciasto, zapach czekolady powoduje, że od czasu do czasu tracę przytomność; pakuję do ust coraz większe kawały tortu - jest pyszny! Aksamitny krem czekoladowy sprawia, że cały czas się śmieję. Trafiam, po jakimś czasie, na pierwszą wiśnię - czuję, że była moczona w dobrym likierze wiśniowym, takim babcinym… Słyszę, jak ktoś woła: Mam, mam, czwartą! 
Dziwne jest to, że zjadam nieprzyzwoite ilości ciasta, kremu i nie czuję nic w żołądku: w cudowny sposób zmieniają, w moim wnętrzu, stan skupienia i parują przez moją skórę - teraz pachnę mleczną czekoladą… Jest mi błogo, oczy same się zamykają. Podchodzi do mnie jakaś kobieta, która zauważyła moje senne spojrzenie.  Pachnie, wyjętym z pieca, gorącym, ciastem drożdżowym z malinami. Bierze mnie za rękę i mówi: Chodź Nowa, pokażę Ci, jak można się oddać najsłodszej drzemce w naszym niebie…  Wyciąga z bezowej chmurki jakąś białą kuleczkę i rzuca ją wysoko - kulka pęcznieje, zamienia się w tęczowy obłok, który spada tuż obok mnie. Wielka, puszysta poducha, jak śmietankowy krem w ptysiu, zabiera mnie w niezwykłą podróż… Sprawdzam, jaki ma smak - to smak ptysia, w którego kremie uwielbiałam, na Ziemi, ubabrać sobie nos… Otulona miękkością, jakiej nie znałam, kołysana jak noworodek, zasypiam - słysząc, kojący duszę, dźwięk rajskich dzwoneczków z gorzkiej czekolady z nutą pomarańczy…

To właśnie jest moje słodkie niebo... w gębie i dookoła ;) 



Grafika: www.fineartamerica.com

WIERSZYK - Dżdżownica Jadwiga...



DŻDŻOWNICA JADWIGA...

Dżdżownica Jadwiga przed lustrem stała i narzekała:
Jestem taka pospolita: ciało obłe, barwa jednolita!
Co to za życie - takie nieciekawe…
Chyba na nowy wygląd postawię!
Do znanego stylisty się udała,
cała okolica go podziwiała!
Żuk Sylwester był ekspertem od mody,
zawsze do udzielania porad gotowy:
Cóż ja widzę moja Droga -
to co nosisz - to nie moda!
Proponuję z mojej kolekcji berecik -
w nocy fantastycznie powinien świecić!
Koniecznie sukienkę wyszczuplającą i
mocno talię podkreślającą -
w amarantowym wszystko kolorze,
do tego dodatki jeszcze dołożę:
paseczek - plecionka - wykonała go Zenobia - stonka,
kolczyki - długie świderki - z butiku modliszki Anielki!
Dżdżownica z zachwytu oniemiała -
wszystko, co żuk polecił, pozakładała!
Wraca Jadwiga do domu - dumna jak paw,
mijając, sprężystym krokiem, pobliski staw…
Krzykliwie ubrane stworzenie - wędkarz wypatrzył,
Jadwigę złapał i na haczyk swej wędki zahaczył!

I tak Jadzia przynętą została,
a od karpia Zdzicha usłyszała:
Cudaczny wygląd - uroku nie dodaje, 
a czasem, przyczyną kłopotów, się staje!

Grafika: www.istockphoto.com

czwartek, 30 października 2014

BAJOWIERSZYK - Latający koń Stefan...



LATAJĄCY KOŃ STEFAN...

Z cyklu: O misiu Marianie i koniu Stefanie...

Miś Marian często o świcie się budził,
wstawał z łóżeczka i bardzo się nudził.
Wymyślił, więc, drapiąc się w głowę:
Stefciowi, poranną, niespodziankę zrobię!
Napełnił helem mnóstwo balonów i
do Stefanowego zakradł się domu.
Do końskiej sypialni wczołgał się niepostrzeżenie i
włączył swoje misiowe myślenie:
Wszystkie balony przywiążę do Stefana,
niech sobie polata, mój przyjaciel, z rana!
Koń Stefan sen miał twardy jak skała,
więc się nie zorientował - jak Marian działa.
I tak Stefan został sprytnie omotany i
uniósł się nad łóżkiem jak napompowany!
Marian otworzył okno pocichutku i
wytoczył Stefana przez nie pomalutku:
O jaki piękny koń z balonami!
Czas, by polatał ponad domami!
Z okna lot przyjaciela podziwiał,
aż dostrzegł, że balonów ubywa!
Ciekawskie sroki napadły Stefana i
 stała się rzecz przewidywana:
Balony pękły, Stefan zaczął spadać,
a Marian krzyczał: Stefanie – nie spadaj!
Upadł Stefciu na ziemię z wielkim hukiem,
potłukł się straszliwie, a szczególnie pupę!
Nie chciał nawet spojrzeć na Mariana:
Kto takie głupoty wymyśla z rana?!
Miśku zapamiętaj sobie, co powiem,
a najlepiej zapisz to - sto razy - w głowie:
Głupie pomysły, może i śmieszne bywają - 
o ile życiu i zdrowiu - nie zagrażają!

Grafika: www.happytrailsra.com

Inne bajowierszyki o misiu Marianie i koniu Stefanie:

wtorek, 28 października 2014

Dzień Odpoczynku dla Zszarganych Nerwów...


Z okazji Dnia Odpoczynku dla Zszarganych Nerwów, który to wypada 28 października, zamieszczam kilka fotografii wykonanych przeze mnie w czasie wakacyjnym - dokładne studiowanie wzorków na owadzich skrzydełkach powinno skutecznie Wasze nerwy wprowadzić w stan głębokiego wyciszenia ;) 

Pozdrawiam wtorkowo :)









Grafika: Eve Daff

poniedziałek, 27 października 2014

WIERSZYK - Pytalski pytajnik???


PYTALSKI PYTAJNIK???

Znaki interpunkcyjne dość miały pytajnika,
ten nic nie robił - tylko się pytał!
Dręczył wszystkich od rana:
Dlaczego mnie nie ma na końcu każdego zdania?
Kropka słuchać go już nie chciała,
więc na końcu wielokropka się schowała….
Przecinek i średnik też go unikali -
gdzie tylko mogli - to się ukrywali.
Tylko wykrzyknik wykrzyczał bez wahania: 
A KTO CHCIAŁBY ZADAWAĆ TYLKO PYTANIA!!!

Grafika: www.pixabay.com

niedziela, 26 października 2014

BAJOWIERSZYK - Straszny krokodyl Zenon!


STRASZNY KROKODYL ZENON!

Z cyklu: O misiu Marianie i koniu Stefanie...

 Miś Marian i koń Stefan wcześniej lekcje skończyli i
wrócić do domu na skróty postanowili!
Drogę wybrali przez las, co bagno skrywał.
Bali się troszeczkę, ale każdy to ukrywał.
Idą leśną ścieżką, jagody zrywają i
jak to zwykle bywa - głośno rozmawiają:
Stefciu kochany, mam wielką nadzieję,
że nie spotkamy Zenona, co postrach sieje!
Oj, ja słyszałem wiele o tym Zenku:
Straszny to potwór z maczetą w ręku!
Krokodyl Zenek się nie wzrusza i
łapie wszystko, co się porusza!
Tak! Tak! On łapie małe misie w mieście i
zapieka je z futerkiem w drożdżowym cieście!
Z węży jadowitych nosi dziwne szelki,
a przy koszuli ma z dżdżownic pętelki!
Podobno czapkę nosi z mysiego futerka,
a pompon na niej z wróbelka - co ćwierka!
Tak się w rozmowie obaj zatracili -
Zenona za drzewami nie zauważyli!
Krokodyl Zenek od rana, w lesie,
uprawiał jogging w pasiastym dresie.
Przez jakiś czas podsłuchiwał chłopaków -
w końcu postanowił wyskoczyć zza krzaków:
Oj chłopcy! Nigdy się tak nie ubawiłem!
Ze śmiechu - prawie się udusiłem!
Czy ja wyglądam na mordercę,
co nosi maczetę w ręce?
Skąd te wszystkie opowieści?
W głowie mi się to nie mieści!
W mieście mnie nie znają,
a takie kłamstwa opowiadają!
Sam mieszkam w lesie obok bagna,
bo lubię zapach tego mokradła!
Stary już jestem i unikam hałasu,
dlatego wyprowadziłem się do lasu.
A Was do siebie zapraszam - z rodzicami -
na przepyszne ciasto z leśnymi owocami!
Marian i Stefan zamarli z wrażenia!
Nie spodziewali się takiego zaproszenia!
Marian pierwszy z siebie słowa wydusił,
chociaż trzy razy się przy tym zakrztusił:
Panie Zenku przeprosić chcemy,
a z rodzicami na pewno przyjdziemy!
Zenon uścisnął dłonie chłopakom,
a na odchodne dał im radę taką:
Zanim komuś etykietę wystawicie –
poznać go powinniście - należycie!
Uderzenie słowem - bardziej i dłużej boli,
niż jak ktoś Wam kijem - tyłek mocno złoi!


Grafika: www.canstockphoto.com

Przeczytaj także inne bajowierszyki o misiu Marianie i koniu Stefanie: