środa, 16 grudnia 2015

Jestem porywaczem... Kobietoskopowe przebłyski ;)

Noc. Spowita oddechami domowników, którzy błądzą w krainie snów, cichaczem w pluszowych bamboszkach zakradam się w okolice lodówki. Nie żebym była głodna czy jedzenia mi ktoś żałował w ciągu dnia, ale taki nocny żer konspiracyjny ma w sobie trochę klimaciku rodem z Jamesa Bonda ;) Nakryją mnie czy nie? A może odzywają się pierwotne instynkty kobiety polującej i zdobywającej żywność? Może, może. W każdym razie upolowawszy jakiś godzien uwagi kąsek spożywam go z wielką ochotą i jak gdyby nigdy nic wracam do łóżka, gdzie ja, mój rozanielony mózg i wniebowzięty żołądek dołączamy do gromady śmiertelników korzystających z łaskawych ramion Morfeusza. I tylko wyrzuty sumienia grzmią gdzieś po kątach: Babo opamiętaj się! Stara jesteś i durna jak wór kartofli, nie obrażając wora i kartofli! Potem będziesz łazić i truć, że gacie za ciasne i zima się na tobie mści pakując w ciebie nadprogramowe komórki tłuszczowe z najbliższej okolicy, które w obawie przed falą mrozów szukają przytulnego schronienia! 
Dobrze, że te wyrzuty da się zadusić w zarodku ;) A Ty? Jesteś porywaczem uzbrojonym w plusiaste bamboszki? ;)


Grafika: Eve Daff

28 komentarzy:

  1. No nie, ja nie jestem. Straszny tłok jest nocą w okolicach lodówki...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to pozostaje Ci żer dzienny, chyba, że tłum nieustannie napiera na lodówkę ;)

      Usuń
  2. Czytając, miałam przed oczami filmy kulinarne z Nigelą Lawson, zwłaszcza wydania świąteczne, kiedy w otoczeniu ozdób świątecznych i w ślicznym dezabilu otwierała drzwi lodówki i wyciągała resztki z rodzinnej biesiady, bardzo to było apetyczne...ja w bezsenne noce jestem w stanie najwyżej herbatkę wypić :-) uwielbiam te Twoje teksty :-))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo lubię Nigellę :) Apetyczna babka, która nie straszy układem kostnym obciągniętym skórą :) Do tego zawsze coś pysznego upichci i ma jakiś taki dar opowiadania o jedzeniu, że aż się chce lecieć i grzebać po szafkach i lodówce ;)

      Usuń
  3. Oj ... cały dzień mam na to ... Nie muszę w nocy szabrować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale tylko w nocy jest taki dreszczyk szabrowniczy z kryminału rodem ;)

      Usuń
    2. Składając obietnice bez pokrycia (jakież to dziś modne i wygodne) że podgryzać słodyczy nie będę, jestem obserwowana i inwigilowana cały dzień. Więc i dreszczyk jest...uda się rąbnąć Dużemu galaretkę w czekoladzie a Dzieckowi krowinkę świeżutką ciągnącą się niczym mordoklejka bez narażania na szwank mojej reputacji i słowności , czy nie uda się ...

      Usuń
    3. I po co było składać te obietnice bez pokrycia? Tak byś sobie podbierała na luzaku słodkości i nikt by uwagi nie zwrócił ;)

      Usuń
    4. Ale ten dreszczyk szabrowniczy w biały dzień - bezcenny :)

      Usuń
    5. No tak, to jest warte takich poświęceń ;)

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Wieczorem to wiadomo, że kolację zjeść trzeba :D

      Usuń
  5. Nie mam takich instynktów, nigdy nie miałam, a teraz odkąd nie jem chleba i słodyczy zleciało ze mnie 17 kilosów, wiec pielęgnuję to co mam, pozdrawiam świątecznie
    j

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic tylko podziwiać :) Chociaż dla mnie żywot bez słodyczy to żywot stracony ;)

      Usuń
  6. Ja na szczęście nie porywam niczego w nocy, co innego w dzień... :) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uprawiasz zatem dzienny żer szafkowo - lodówkowy :D

      Usuń
    2. Dokładnie, choć zawsze walę się po łapkach, by tego nie robić. :) :)

      Usuń
    3. Biedne łapki :) Od czasu do czasu pozwól im pogmerać w tych szafkach i lodówce ;)

      Usuń
  7. To ponoć bardzo niezdrowy nawyk :) Na szczęście nie jestem nocnym porywaczem :) Ale mój " nie mąż " jest, a właściwie był i to się dla niego źle skończyło. Oczywiście wiele czynników wpłynęło na jego zły koniec jako porywacza ha ha ha ale w efekcie końcowym teraz jest na diecie :) co mu się bardzo nie podoba :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiadomo, że niezdrowe, ale co począć :) Mnie diety zabraniające tego i owego przerażają, wolę się trochę poruszać i jeść to na co mam ochotę, zamiast katować się dietami ;)

      Usuń
  8. Noc przesypiam calutka, zwłaszcza odkąd nie chodzę do pracy, brak marów nocnych i analizy konstrukcyjno-analitycznej jak temat rozwiązać gdy teoretycznie brak rozwiązania.
    Za to ja jem raz dziennie od rana do wieczora, no i cóż waga cały czas w górę, a postanowienia Nowo Roczne zawsze te same czyli „od początku roku idę na dietę” , idę, idę tylko dojść nie mogę.............

    Wesołych Świąt
    Mamunga
    ps .nie odpuszczę ani jednej potrawy świątecznej do nowego roku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, ha :) No tak, postanowienia :) Wiadomo, że porobić trzeba z Nowym Rokiem - tradycja zobowiązuje ;) Tylko jakoś z realizacją, i u mnie, kiepsko :)
      Też życzę Wesołych Świąt i szybkiego powrotu do zdrowia :)

      Usuń
  9. Wiem, że tak jest i dlatego na widoku pozostawiam to, co nie powoduje wyrzutów sumienia :-) Ale w dzień nie jest już tak różowo, wtedy wygrzebię nawet to, co sam przed sobą ukryłem, ech...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam, samo życie :) I tak pochwały się należą za postawę nocną ;)

      Usuń
  10. Zdarza mi się to niestety, nad czym ubolewam, bo nie pozostaje to bez widocznych efektów na moich biodrach. Pozdrawiam i życzę zdrowych, wesołych świąt.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to witamy w klubie nocnych i nie nocnych podjadaczy :) A o biodrach: ciiiii ;)
      Również życzę Radosnych Świąt :)

      Usuń
  11. Ja jestem na diecie obrotowej. Gdzie się nie obrócę tam coś zjem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, ha :) To ja chyba też na takiej bywam ;)

      Usuń

KTO POSTY KOMENTUJE, TEN POMNIKI, DLA POTOMNYCH, ZE SŁÓW BUDUJE :)