czwartek, 23 kwietnia 2015

W przyszłości zostanie orzeszkiem ziemnym. Ma do mnie żal, że przeszkadzam mu w karierze...

Grafika: www.natablicy.pl

Temat stary jak świat, ale zawsze, bynajmniej u mnie, wywołujący uśmiech na facjacie. Nauczyciel doprowadzony do ostateczności potrafi stać się właścicielem prawdziwych złotych ust, chociaż w tym przypadku raczej złotego pióra. Szperając w Internecie natknęłam się na uwagi ze szkolnych dzienników – niektóre rozbudziły moją wyobraźnię, co zakończyło się niekontrolowanymi wybuchami radosnego rechotu. 

Polski uczeń to jednak mocno inspirujący być potrafi…

Bartek S. zabrał z ubikacji przetykacz do WC i robił stemple na ścianie. 

Twierdzi, że w przyszłości zostanie orzeszkiem ziemnym. Ma do mnie żal, że przeszkadzam mu w karierze. 

Na wf-ie nosi za małe spodenki. Zapytana dlaczego, twierdzi, że takie są bardziej sexy. 

Uczeń K. na lekcji przysposobienia obronnego podnieca koleżanki za pomocą gazety. 

Na fizyce pociera laskę o sweter bez pozwolenia. 

Na wycieczce szkolnej zerkał ku sklepowi z napojami alkoholowymi, gdzie potem dokonał zakupu pamiątek. 

Dłubie w zębach cyrklem, a to, co wydłubał, układa na ławce. 

W czasie zwiedzania muzeum ślizgał się na kapciach i podciął nogi przewodniczce. 

Bartosz przebiera się za rusałkę, demoluje parapet z kwiatami i gania za sprzątaczką. 

Przyniósł do szkoły trutkę na szczury z zamiarem wypróbowania jej na wychowawcy. 

Kowalski w trakcie lekcji uprawiał ziemię cyrklem w doniczce. 

Schowany za podręcznikiem fizyki wydaje odgłosy przyprawiające mnie o mdłości. 

Wyrzucił koledze teczkę za okno i powiedział, że "jak kocha to wróci". 

Wysłany w celu namoczenia gąbki wrócił z mokrą głowa i suchą gąbką. 

Zapytany, czy ma jakieś zwierzę, odpowiedział, że świerzb

Pluje pod nogi nauczyciela. Upomniany twierdzi bezczelnie, że bada siłę grawitacji. 

Przy próbie wpisania uwagi powiedział "niech pani wymyśli jakiś ciekawy tekst". 

Karolina zjada suche osy z parapetu. 

Kilka razy kopnął kolegę. Potem tłumaczył, że dostał drgawek. 

Powiedział nauczycielowi, że gdy zostanie dyrektorem, to wyrzuci go ze szkoły.

Spożywa drugie śniadanie w sposób odrażający. 

Kiedy wykręcałam żarówkę, krzyczał: " No dalej maleńka, dasz radę!"

Na melodię hymnu szkolnego ułożył pieśń zagrzewającą uczniów do walki z nauczycielami.

Mariusz narysował w zeszycie do języka niemieckiego członek męski i wmawia nauczycielce, że to Św. Mikołaj.

Demonstrując działanie gejzeru, opryskał pomidorem całą klasę. 

Uczeń wchodzi pod stół i szczeka.

Agnieszka kopnęła kolegę w krocze tak mocno, że kolega już drugą godzinę chodzi z genitaliami w rękach, tzn. je trzyma w ręku przez odzież wierzchnią w postaci spodni męskich czarnych.

Rysuje trumny na marginesach, twierdząc, że zakłada przyszkolny zakład pogrzebowy, a ja mogę być pierwszym klientem.

Tomasz bezcześci eksponaty w pracowni biologicznej, wkładając cietrzewiowi w dziób papierosa.

26 komentarzy:

  1. Niektóre są bardzo fajne :))
    Ale w zupełności rozumiem nauczyciela, który wyprowadzony z równowagi psychicznej łapie za długopis i wpisuje to, co nerwy mu dyktują :)
    Powiedzonka rodziców do swych cudownych (jakże by inaczej!) latorośli też bywają niczego sobie, np. "Milcz, jak do mnie mówisz", albo mojego autorstwa do syna wychodzącego z domu popływać żaglówką: "Jak się utopisz to cię chyba zabiję".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W pełni rozumiem nauczycieli - działanie w stanie rozmontowanej równowagi psychicznej nie może się inaczej skończyć :) A powiedzonka rodzicieli też są świetne :)

      Usuń
  2. ha ha ha :) Miałam gościa z historii który jeździł z nami na wszystkie szkolne wycieczki . Kiedyś w górach strasznie mnie namawiał na zdobycie jakiegoś nieobowiązkowego wyjścia i zdobycia szczytu - a ponieważ od zawsze miałam własne zdanie i nie miałam ochoty się pocić włażąc po górach w końcu się zgodziłam. Z jęzorem na brodzie dobrnęłam na górę a ten zarządził natychmiastowy powrót bo zaczęło się chmurzyć więc sapię do niego "NO TO TERAZ MNIE PAN BĘDZIE MUSIAŁ CHYBA ZNOSIĆ" a on do mnie "JAGA - JA JUŻ CIĘ ZNOSZĘ CZWARTY ROK" ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To niezłe z Ciebie ziółko było ;) Opowiastka urokliwa :)

      Usuń
  3. Czy jesteś pewna, że to z dzienniczków uwag? Uśmiałam sie do łez, jak dawno nie rechotałam na żadnym kabarecie! W tym zbiorze mam kilka faworytów i z tego też powodu baaaaaaaaaardzo rzadko wpisuję uwagi, a jeśli już to długo się zastanawiam. Moja koleżanka twierdzi, że uwagi to ogólnie wyraz bezradności, zresztą większość pewnie nie trafia przed oczy rodziców.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewności skąd to dokładnie jest nie mam - jak to w sieci - niczego nie można być pewnym; niby pochodzi to z dzienników szkolnych. Faktem jest, że człowiek pod wpływem wielkich emocji jest zdolny stworzyć takie "dzieła", o ile nie gorsze ;)

      Usuń
    2. Przed chwilą usiłowałam przeczytać na głos mężowi, ale tak się śmiałam, że nie dałam rady, popłakałam się ...

      Usuń
    3. Mnie też niektóre po prostu rozbrajają :) Wyobrażam sobie minę rodzica, który dostał do przeczytania taką uwagę :D

      Usuń
  4. No popatrz... nie miałam pojęcia, że można w ten sposób bezcześcić eksponaty ;) jak widać nauczyciele często gęsto potrafią z takich uwag stworzyć istny węzeł gordyjski ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My w szkole podstawowej bezcześciliśmy namiętnie wysuszony mech płonnik, który służył nam jako imitacja owłosienia łonowego dla modelu kościotrupa z plastiku rozmiarów dorosłego człowieka; dodatkowo mech lądował również w otworze gębowym modelu; na szczęście nauczyciele tego nie widzieli, bo nie wiem jakiej treści uwaga mogłaby powstać ;)

      Usuń
    2. Że też ja zawsze byłam grzeczną dziewczynką, choć nie uczęszczałam do szkoły przyklasztornej. Zazdroszczę wspomnień :)

      Usuń
    3. Ja też byłam grzeczną dziewczynką, no może zbyt kreatywną momentami ;) Kościotrupa napastowaliśmy zbiorowo i do tego na przerwie, więc w razie pojawienia się ciała pedagogicznego prawdopodobieństwo stania się głównym sprawcą czynu było minimalne :)

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. Takie arcydzieła "literatury" rodem ze szkoły powinno się zebrać i zaksiążkować dla potomności :)

      Usuń
  6. Bartosz przebierający się za rusałkę wydaje mi się bardzo kreatywną postacią. :D Właściwie wszystkie świetne. :D Też bym została orzeszkiem ziemnym... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, Bartosz zdaje się być wyjątkowy, nie ograniczył się do jednej czynności, ale plastycznie rozwinął swoją działalność - i w kierunku flory i w kierunku ssaka, w postaci pani sprzątającej ;) Mnie również ujmuje twórczość artystyczna w postaci pieczątek robionych przetykaczem do WC ;)

      Usuń
  7. że też moje nigdy nie przyniosły jakiejś fajnej uwagi... w zasadzie to żadnej nie przyniosły... albo ja o niczym nie wiem, hmmmm..... :)))))))
    a Kowalski dbał, po prostu, o rekultywację gleby, jakby mieli dżdżownice, to by nie musiał... :)))))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może dobrze, że tych dżdżownic nie mieli, bo Kowalski wpadłby na pomysł, żeby je tresować ;)

      Usuń
  8. Te uwagi są z jednej strony śmieszne, ale z drugiej trzeba opisać konkretne zachowania uczniów, bo potem rodzice mają pretensje, mówiąc: "Syn ma uwagę za złe zachowanie, ale co on takiego zrobił?"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, że rodzicowi trzeba konkretnie, a te przykłady powyżej, jak dla mnie, dość konkretnie opisują, co uczeń zmalował; niektóre aż za bardzo konkretnie :)

      Usuń
  9. Wygląda na to, że możemy być spokojni o przyszłość. Nauczyciele są nieprzeciętni, a młodzież wybitna...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyszłość rysuje się w kolorach tęczy ;)

      Usuń
  10. Spodenki mnie rozłożyły na łopatki :D ale tak na serio, to dzisiejsza młodzież mnie przeraża. Ona i jej pomysły. Cieszę się, że ja wychowywałam się w czasach, gdy nauczycieli się szanowało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, strach się bać :) Nie wiem czy są jakieś granice w tym wszystkim - obawiam się, że nie.

      Usuń
  11. Kiedyś regularnie nabywałem drogą kupna (zbyt młody byłem na rozboje) takie niewielkie w formacie broszurki z dowcipami i rysunkami, "Super Dowcipy" itp. Cudowne lata 90 - wróćcie! Świetny wybór tu prezentujesz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lepsze "Super Dowcipy" niż rozboje ;)

      Usuń

KTO POSTY KOMENTUJE, TEN POMNIKI, DLA POTOMNYCH, ZE SŁÓW BUDUJE :)