czwartek, 6 sierpnia 2026

Otwór otworowi nierówny, czyli zanim skoczysz, sprawdź, czy to nie szambo...

Optymista to osobnik, który na hasło „jakoś to będzie” spokojnie dopija kawę. Pesymista w tym czasie robi kopię dokumentów, ładuje powerbank i sprawdza, gdzie znajduje się najbliższe prosektorium.

Pierwszy wchodzi w nieznane z entuzjazmem labradora, który zobaczył otwartą lodówkę. Drugi podchodzi do życia jak saper zatrudniony na umowie śmieciowej - ostrożnie, bez wiary w jutro i z przekonaniem, że premii raczej nie będzie.

Nie wiem, który ma lepiej. Optymista częściej obija sobie tyłek, ale przynajmniej rusza z miejsca. Pesymista wprawdzie nie spada, bo nigdzie nie wchodzi, za to pół życia siedzi obok drabiny i tłumaczy wszystkim, że szczeble od początku wyglądały podejrzanie.

Osobiście wybieram wariant mieszany: entuzjazm optymisty oraz podejrzliwość kobiety, która choć raz zamówiła sukienkę ze zdjęcia w internecie. Świat może i stoi otworem, ale zanim człowiek rzuci się w niego z rozwianym włosem i nadzieją w zębach, dobrze sprawdzić, czy prowadzi do przygody, czy do szamba. Jedno i drugie bywa głębokie - tylko wspomnienia pachną zupełnie inaczej. 😉

11 komentarzy:

  1. Dokładnie tak, ja też wybieram wariant mieszany, bo ani różowe okulary, ani schron przeciwatomowy nie są najlepszym rozwiązaniem. Lubię czasami bujać w obłokach, ale zawsze sprawdzam, czy jest gdzie wylądować :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to! Różowe okulary - owszem, ale najlepiej z korekcją na rzeczywistość, żeby człowiek, zachwycony widokiem, nie pomylił obłoku z dymem nad własnym domem. Przed lądowaniem zawsze warto zerknąć, czy los, ten dowcipniś, znowu nie zwinął materaca. 😉

      Usuń
  2. To jest chyba najtrafniejsze podsumowanie tego, jak człowiek z wiekiem zaczyna patrzeć na życie. Kiedyś człowiek rzucał się na wszystko z hasłem „będzie dobrze”, a później już najpierw sprawdza, czy podłoga nie jest śliska i czy przypadkiem nie brakuje instrukcji obsługi. Chyba najlepsze jest właśnie to połączenie odwagi i odrobiny zdrowej nieufności, bo sam optymizm potrafi czasem zaprowadzić w niezłe kłopoty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z wiekiem człowiek nie traci odwagi - po prostu przed skokiem maca poręcz, sprawdza polisę i upewnia się, czy ubezpieczenie obejmuje głupotę własną. ;)

      Usuń
  3. Taaak, zdecydowanie połączenie obu tych cech bardzo się przydaje w życiu :D Uśmiałam się z tym porównaniem labradora do sapera :)
    Serdecznie pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Idealny zestaw to serce labradora i instynkt sapera: radośnie merdać ogonem na widok nowej drogi, ale przed wejściem sprawdzić, czy przypadkiem nie jest zaminowana. ;)

      Usuń
  4. ja mam zdiagnozowany syndrom Sierżanta Oddballa /męski odpowiednik Pollyanny/, więc nie ma dla mnie zbyt wielkiego znaczenia, który otwór, bo zarówno "oooh", jak i "aach" są pełne pozytywnych aspektów...
    ale...
    nawet najlepsze piwo ma w sobie molekuły produktu mikcji krasnoludka, więc w pewnych kwestiach jestem "pesy do deda"... 1/eko... 2/rozwój mądrości ludzkiej... nie wiem tylko, co będzie pierwsze... czy najpierw Ziemia imploduje od brudu, smrodu, plastiku i innego syfu, czy ludzkość zidiocieje do imentu... nie jest to łatwy temat, zważywszy na ścisłą korelację obu kwestii...
    p.jzns :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sierżancie Oddball, rozumiem zatem, że w kwestii otworów jesteś optymistą bez specjalizacji: nieważne, dokąd prowadzą, skoro z każdego można wydobyć jakieś „oooh” albo „aach”. To już nie różowe okulary, lecz noktowizor zdolny wypatrzyć pozytyw nawet w szambie. ;)
      Obawiam się, że wyścig między zaśmieceniem Ziemi a zidioceniem ludzkości zakończy się remisem: człowiek zgłupieje dokładnie na tyle, żeby zasypać planetę syfem, po czym nakręci o tym rolkę, doda #ecolife i zamówi sześć plastikowych gadżetów z drugiego końca świata. Głupota i śmieci idą dziś pod rękę, przy czym głupota trzyma mapę i z pełnym przekonaniem prowadzi prosto do otworu, którego nie da się już zamknąć klapą.

      Usuń
    2. i z tego otworu faktycznie można wypercepować już tylko "yyyyyhhh", co może Sgt-u.Oddballu stanowczo i zasadniczo zaburzyć tok pozytywnego myślenia... ale w końcu uprzedzał o wyjątkach :)

      Usuń
  5. Zdecydowanie jestem pesymistką. Za cholerę nie daje się to zmienić.

    OdpowiedzUsuń
  6. Teraz poprzynudzam , na swoj temat: Iluzje czynily ze mnie optymistke, a Rzeczywistosc....pokazala , ze nie ma sie wcale czym zachwycac. I slusznie. Przeciez Zycie tu i teraz jest tym , gdzie jest wszystko to co jest potrzebne do ...zycia. To moze napawac optymizmem....
    Pesymista patrzy od razu.....w dol. I moze w tym tkwi problem? W tym zapatrzeniu w nieodwracalna ,,przyszlosc,,. .
    Albo plawimy sie w basenie, albo w szambie wlasnego umyslu. Wybor nalezy do nas. I tu i tu potrzebna jest zdolnosc utrzymania sie na powierzchni...coby zaczerpnac oddech - to mi pachnie optymizmem.
    Bo gdy myslimy o nurkowaniu- to juz pesymizm w czystej postaci. Wszak mozna pojsc na dno...

    OdpowiedzUsuń

KTO POSTY KOMENTUJE TEN POMNIKI, DLA POTOMNYCH, ZE SŁÓW BUDUJE :)