Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ryzyko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ryzyko. Pokaż wszystkie posty

środa, 7 października 2026

Gdzie jest klucz, do diabła, i kto wyważył drzwi?

Pechowiec ma w życiu pęk kluczy jak woźny w sanatorium. Do sukcesu, do miłości, do świętego spokoju, do lepszego jutra i prawdopodobnie jeszcze jeden do piwnicy, choć piwnicy nigdy nie miał. Problem w tym, że kiedy wreszcie trafia pod właściwe drzwi, okazuje się, że klucz pasuje. Do sąsiada.

Szczęściarz funkcjonuje inaczej. Nie ma klucza, planu B ani pojęcia, co robi. Ma za to tę szczególną odmianę bezczelnego optymizmu, przy której rzeczywistość przez chwilę traci orientację. Szarpie za klamkę, drzwi nie puszczają, więc zamiast analizować dzieciństwo, układ planet, przebyte choroby i winę byłego partnera - bierze rozbieg...

W tym miejscu zaczyna się najbardziej niesprawiedliwa część spektaklu pod tytułem „życie”. Jeden przez trzy lata szuka instrukcji obsługi, drugi naciska czerwony guzik z napisem „NIE NACISKAĆ” i dostaje awans.

Oczywiście nie namawiam do taranowania każdej przeszkody czołem. Czoło mamy jedno, a drzwi bywają dębowe. Ale czasem człowiek tak długo szuka właściwego klucza, że nie zauważa, iż obok jest otwarte okno.

Może więc szczęście nie polega na tym, że komuś wszystko się otwiera. Może niektórzy po prostu szybciej tracą cierpliwość do zamków.

A pech? Pech wtedy stoi z boku, poprawia okulary i mruczy:

- No pięknie. A ja tu dorabiałem klucz. 😉

czwartek, 6 sierpnia 2026

Otwór otworowi nierówny, czyli zanim skoczysz, sprawdź, czy to nie szambo...

Optymista to osobnik, który na hasło „jakoś to będzie” spokojnie dopija kawę. Pesymista w tym czasie robi kopię dokumentów, ładuje powerbank i sprawdza, gdzie znajduje się najbliższe prosektorium.

Pierwszy wchodzi w nieznane z entuzjazmem labradora, który zobaczył otwartą lodówkę. Drugi podchodzi do życia jak saper zatrudniony na umowie śmieciowej - ostrożnie, bez wiary w jutro i z przekonaniem, że premii raczej nie będzie.

Nie wiem, który ma lepiej. Optymista częściej obija sobie tyłek, ale przynajmniej rusza z miejsca. Pesymista wprawdzie nie spada, bo nigdzie nie wchodzi, za to pół życia siedzi obok drabiny i tłumaczy wszystkim, że szczeble od początku wyglądały podejrzanie.

Osobiście wybieram wariant mieszany: entuzjazm optymisty oraz podejrzliwość kobiety, która choć raz zamówiła sukienkę ze zdjęcia w internecie. Świat może i stoi otworem, ale zanim człowiek rzuci się w niego z rozwianym włosem i nadzieją w zębach, dobrze sprawdzić, czy prowadzi do przygody, czy do szamba. Jedno i drugie bywa głębokie - tylko wspomnienia pachną zupełnie inaczej. 😉