czwartek, 6 sierpnia 2026

Otwór otworowi nierówny, czyli zanim skoczysz, sprawdź, czy to nie szambo...

Optymista to osobnik, który na hasło „jakoś to będzie” spokojnie dopija kawę. Pesymista w tym czasie robi kopię dokumentów, ładuje powerbank i sprawdza, gdzie znajduje się najbliższe prosektorium.

Pierwszy wchodzi w nieznane z entuzjazmem labradora, który zobaczył otwartą lodówkę. Drugi podchodzi do życia jak saper zatrudniony na umowie śmieciowej - ostrożnie, bez wiary w jutro i z przekonaniem, że premii raczej nie będzie.

Nie wiem, który ma lepiej. Optymista częściej obija sobie tyłek, ale przynajmniej rusza z miejsca. Pesymista wprawdzie nie spada, bo nigdzie nie wchodzi, za to pół życia siedzi obok drabiny i tłumaczy wszystkim, że szczeble od początku wyglądały podejrzanie.

Osobiście wybieram wariant mieszany: entuzjazm optymisty oraz podejrzliwość kobiety, która choć raz zamówiła sukienkę ze zdjęcia w internecie. Świat może i stoi otworem, ale zanim człowiek rzuci się w niego z rozwianym włosem i nadzieją w zębach, dobrze sprawdzić, czy prowadzi do przygody, czy do szamba. Jedno i drugie bywa głębokie - tylko wspomnienia pachną zupełnie inaczej. 😉

13 komentarzy:

  1. Dokładnie tak, ja też wybieram wariant mieszany, bo ani różowe okulary, ani schron przeciwatomowy nie są najlepszym rozwiązaniem. Lubię czasami bujać w obłokach, ale zawsze sprawdzam, czy jest gdzie wylądować :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to! Różowe okulary - owszem, ale najlepiej z korekcją na rzeczywistość, żeby człowiek, zachwycony widokiem, nie pomylił obłoku z dymem nad własnym domem. Przed lądowaniem zawsze warto zerknąć, czy los, ten dowcipniś, znowu nie zwinął materaca. 😉

      Usuń
  2. To jest chyba najtrafniejsze podsumowanie tego, jak człowiek z wiekiem zaczyna patrzeć na życie. Kiedyś człowiek rzucał się na wszystko z hasłem „będzie dobrze”, a później już najpierw sprawdza, czy podłoga nie jest śliska i czy przypadkiem nie brakuje instrukcji obsługi. Chyba najlepsze jest właśnie to połączenie odwagi i odrobiny zdrowej nieufności, bo sam optymizm potrafi czasem zaprowadzić w niezłe kłopoty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z wiekiem człowiek nie traci odwagi - po prostu przed skokiem maca poręcz, sprawdza polisę i upewnia się, czy ubezpieczenie obejmuje głupotę własną. ;)

      Usuń
  3. Taaak, zdecydowanie połączenie obu tych cech bardzo się przydaje w życiu :D Uśmiałam się z tym porównaniem labradora do sapera :)
    Serdecznie pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Idealny zestaw to serce labradora i instynkt sapera: radośnie merdać ogonem na widok nowej drogi, ale przed wejściem sprawdzić, czy przypadkiem nie jest zaminowana. ;)

      Usuń
  4. ja mam zdiagnozowany syndrom Sierżanta Oddballa /męski odpowiednik Pollyanny/, więc nie ma dla mnie zbyt wielkiego znaczenia, który otwór, bo zarówno "oooh", jak i "aach" są pełne pozytywnych aspektów...
    ale...
    nawet najlepsze piwo ma w sobie molekuły produktu mikcji krasnoludka, więc w pewnych kwestiach jestem "pesy do deda"... 1/eko... 2/rozwój mądrości ludzkiej... nie wiem tylko, co będzie pierwsze... czy najpierw Ziemia imploduje od brudu, smrodu, plastiku i innego syfu, czy ludzkość zidiocieje do imentu... nie jest to łatwy temat, zważywszy na ścisłą korelację obu kwestii...
    p.jzns :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sierżancie Oddball, rozumiem zatem, że w kwestii otworów jesteś optymistą bez specjalizacji: nieważne, dokąd prowadzą, skoro z każdego można wydobyć jakieś „oooh” albo „aach”. To już nie różowe okulary, lecz noktowizor zdolny wypatrzyć pozytyw nawet w szambie. ;)
      Obawiam się, że wyścig między zaśmieceniem Ziemi a zidioceniem ludzkości zakończy się remisem: człowiek zgłupieje dokładnie na tyle, żeby zasypać planetę syfem, po czym nakręci o tym rolkę, doda #ecolife i zamówi sześć plastikowych gadżetów z drugiego końca świata. Głupota i śmieci idą dziś pod rękę, przy czym głupota trzyma mapę i z pełnym przekonaniem prowadzi prosto do otworu, którego nie da się już zamknąć klapą.

      Usuń
    2. i z tego otworu faktycznie można wypercepować już tylko "yyyyyhhh", co może Sgt-u.Oddballu stanowczo i zasadniczo zaburzyć tok pozytywnego myślenia... ale w końcu uprzedzał o wyjątkach :)

      Usuń
  5. Zdecydowanie jestem pesymistką. Za cholerę nie daje się to zmienić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może nie zawsze trzeba się zmieniać; każdy mózg ma swoje wizje na świat. Pesymizm często wyrasta z tego, czego człowiek już doświadczył. Ważne tylko, żeby dawne doświadczenia nie pisały nam wszystkich przyszłych scenariuszy.

      Usuń
  6. Teraz poprzynudzam , na swoj temat: Iluzje czynily ze mnie optymistke, a Rzeczywistosc....pokazala , ze nie ma sie wcale czym zachwycac. I slusznie. Przeciez Zycie tu i teraz jest tym , gdzie jest wszystko to co jest potrzebne do ...zycia. To moze napawac optymizmem....
    Pesymista patrzy od razu.....w dol. I moze w tym tkwi problem? W tym zapatrzeniu w nieodwracalna ,,przyszlosc,,. .
    Albo plawimy sie w basenie, albo w szambie wlasnego umyslu. Wybor nalezy do nas. I tu i tu potrzebna jest zdolnosc utrzymania sie na powierzchni...coby zaczerpnac oddech - to mi pachnie optymizmem.
    Bo gdy myslimy o nurkowaniu- to juz pesymizm w czystej postaci. Wszak mozna pojsc na dno...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żadne tam przynudzanie - bardzo trafnie to ujęłaś. Optymizm nie musi polegać na udawaniu, że wszystko jest piękne. Może jest właśnie umiejętnością trzymania głowy nad powierzchnią, kiedy rzeczywistość próbuje pociągnąć nas na dno. Dojrzały czerep nie ignoruje istnienia dna - po prostu nie uznaje go za jedyny możliwy kierunek.

      Usuń

KTO POSTY KOMENTUJE TEN POMNIKI, DLA POTOMNYCH, ZE SŁÓW BUDUJE :)