Intuicja to mizerny lokator na poddaszu czaszki. Czasem stuknie w rurę, ale nigdy nie zbiega po schodach z megafonem. Szepcze właśnie wtedy, gdy człowiek zdążył już pokochać własny idiotyczny pomysł i szykuje mu miejsce przy stole. „Nie rób tego” - mówi. Tyle że głupota jest szybsza. Zdążyła się nagłośnić i właśnie prowadzi galę ku czci naszej nieomylności.
Głupota ma nad rozsądkiem pewną przewagę: nic jej nie ciąży. Wiedzy nie dźwiga, więc porusza się lekko i zamaszyście. Wchodzi w rozmowę jak wujek Zdzisiek na weselu, którego nikt nie zaprosił do mikrofonu, ale orkiestra popełniła błąd, bo chwilowo zostawiła go na krześle. Od tej chwili rozmowa przestaje mieć kierunek, za to zyskuje wodzireja. Fakty wykluwają się na bieżąco i jeszcze mają skorupkę na tyłku.
Niezwykle fascynujący jest fakt, że głupota nigdy nie ma kaca po własnych występach. To słuchacze budzą się z bólem głowy. Ona wstaje wypoczęta i gotowa objaśniać świat dalej. 😉
.jpg)
Moja osobista głupota wiedziała jak mnie podejść...do czasu dopóki jej nie zobaczyłam.Widzę że zyskało na tym też otoczenie...pozbawione bólu głowy niemalże od ręki.
OdpowiedzUsuńA tymczasem już wiem dlaczego od niektórych osób trzymam się z daleka lub ograniczam kontakt do minimum....
Wolę nikogo nie narażać - gdy wymyka mi się spod kontroli ;-)
A blog.... Na cóż....to scena z widownią i drzwi są otwarte. Można wejść i wyjść gdy głowa zaczyna boleć i chyba w tym jest urok, że nie trzeba główkować w poszukiwaniu wymówki...
To jest chyba najwyższy stopień wtajemniczenia: zobaczyć własną głupotę, zanim zdąży się rozgościć i zamówić kawę. 😉 Z cudzą bywa trudniej, bo nie zawsze wiadomo, czy już wychodzić, czy jeszcze grzecznie udawać, że to tylko przeciąg w głowie. A blog faktycznie ma tę przewagę nad życiem, że drzwi są na widoku i nikt nie pyta: „Już idziesz?”. Czasem to bardzo higieniczne rozwiązanie.
UsuńKażdy chyba samego siebie uważa za wystarczająco mądrego. Bo jakby był głupcem, to czy miałby prawo DZIAŁAĆ? Głupi ludzie - według niejakiego Roberta Greene'a - wyrządzili najwięcej zła na świecie.
OdpowiedzUsuńGłupota rzadko przedstawia się z imienia, częściej przychodzi przebrana za pewność siebie, misję albo „ja wiem lepiej”. A kiedy jeszcze dostanie władzę nad działaniem, robi się znacznie mniej zabawnie. Najgorsze, że rachunek za jej występ zwykle płaci ktoś zupełnie inny.
UsuńCzy to głupota? nie zawsze i nie u każdego, można róznie nazwać to zjawisko...
OdpowiedzUsuńPewnie, że nie zawsze. Czasem to brak wiedzy, czasem pycha, czasem zadziwiająca pewność siebie przy równie zadziwiającym braku podstaw. 😉 Nazwy można zmieniać, ale skutek bywa podobny - ktoś z rozmachem wchodzi tam, gdzie przydałaby się choć odrobina wątpliwości. ;)
Usuń... A więc intuicję trzeba sprowadzić z tego poddasza na salony i dać mikrofon. Może nie skorzysta z niego, by głośno przemówić, ale przynajmniej będzie miała czym zdzielić głupotę, gdyby zaczęła szaleć :P
OdpowiedzUsuńTo byłoby całkiem praktyczne zastosowanie intuicji. 😉 Niech już nie szepcze z poddasza, tylko siedzi blisko sceny i pilnuje mikrofonu. Bo głupota, jak wiadomo, sprzęt nagłaśniający przejmuje bez pytania. ;)
UsuńBoszszsz, to dlatego dziś obudził mnie ból głowy i trzyma! Ale dlaczego mnie? Przecież to cudzą głupota była...
OdpowiedzUsuńGłupota ma tę wyjątkową właściwość, że właścicielowi nie szkodzi prawie wcale, za to otoczenie potrafi po niej dochodzić do siebie pół dnia. Czyli wszystko się zgadza: głupota cudza, ból głowy jak najbardziej własny. Taki trochę podatek od kontaktu z rzeczywistością. 😉
Usuń