Pokazywanie postów oznaczonych etykietą prawda. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą prawda. Pokaż wszystkie posty

środa, 30 września 2026

Donoszę wyłącznie z troski, czyli napompowane usta w akcji...

Każda porządna plotka zaczyna się od świadectwa moralności:

- Ja się naprawdę nie interesuję cudzym życiem…

Chwilę później ta sama osoba wie już, kto wyszedł z czyjego mieszkania, dlaczego niósł sernik i co oznaczało jego spojrzenie na klatce schodowej.

Plotka nie potrzebuje solidnych fundamentów. Wystarczy jej jeden fakt - jak guzik przy płaszczu. Resztę można sobie doszyć. Zwyczajna informacja wyrusza więc w świat w płaskich butach, a po kilku rozmowach wraca w wypasionych szpilkach, w futrze, z wachlarzem i przeszłością, której nigdy nie miała.

Fascynujące jest to, że nikt plotki nie wymyślił. Każdy jedynie „coś słyszał”, "coś przeczytał", „tak tylko skojarzył” albo „powtarza, broń Boże, bez przekonania”. Plotka jest zatem literaturą bez autora, za to z wyjątkowo licznym zespołem redakcyjnym.

Plotkarz również nie ocenia. On się martwi. Tak intensywnie, że musi poinformować kilkanaście osób, zanim troska odbije mu się na układzie krążenia. I w taki oto sposób człowiek dowiaduje się, że porzucił męża w towarzystwie widowiskowej awantury, choć mąż siedzi obok, je pierogi i pyta, czy jest jeszcze słodka śmietana.

Prawda mogłaby oczywiście zażądać sprostowania. Tylko kto chciałby jej słuchać? Przyszła cichaczem, bez krzykliwego makijażu i stosu dokumentów. Plotka tymczasem podjechała limuzyną, wystawiła przez okno powiększone usta i sztuczne rzęsy oraz z wdziękiem pomachała tłumowi. 😉

wtorek, 23 lutego 2016

Wyrwało mnie dziś z butów... Kobietoskopowe przebłyski ;)

Wyrywana z butów bywam rzadko, ale jak już mnie wytarga to faktycznie mam problemy z powstrzymaniem pędu ku zaburzaniu Wszechświata. W sumie to co on mi zrobił? Nic. Toczy się ta cała machina od miliardów lat i chyba dobrze jej to idzie. Zatem porzuciwszy chęci destruktarzowe staram się zachować jak przystało na mój sędziwy wiek ;) i nie poddaję się chaotycznie procesowi zaskakiwania. Oczywiście, jak każdy normalny człowiek, wolę te pozytywne zaskoki zamiast tych, które wywołują u mnie długotrwałą zawieszkę żuchwy, która smętnie zwisa w kierunku podłogi i ciężko ją namówić do tego, by wróciła tam, gdzie matka natura zorganizowała jej miejscówkę ;) 
W każdym razie jakby na sprawę nie spojrzeć, gdzie by nie ugryźć czy nie polizać, życie bez zaskoczeń maści wszelakiej byłoby po prostu nudne, a sznurówki można nabyć solidne i wtedy nawet Wszechświat może spać spokojnie ;)

Grafika: Eve Daff

czwartek, 31 grudnia 2015

Postanowienia noworoczne... Kobietoskopowe przebłyski ;)

Siedzę już miesiąc i dziergam... Dziergam jak opętana postanowienia noworoczne. Przecież nie mogę powitać Nowego Roku z pustym workiem - bez listy składającej się z pakietu pobożnych życzeń, przepraszam postanowień, do których to realizacji rzucę się jak szczerbaty na suchary już 1 stycznia 2016 roku ;) Każdy z nas coś tam planuje, knuje i układa, ale ile z tego udaje nam się zrealizować? Czy warto zaprzątać sobie tym głowę? Może lepiej miło się rozczarować, że coś się spontanicznie udało, zamiast rwać włosie ze łba pod koniec roku, że z postanowień noworocznych wielkie nic zostało. 
Ja mimo wszystko stosowne postanowienia noworoczne poczyniłam i dzielę się nimi z wypiekami na twarzy radośnie zamieszczając je w postaci przebłysku ;)

Szczęśliwego Nowego Roku 2016 :)



Grafika: Eve Daff

czwartek, 26 listopada 2015

Jazda samochodem... Kobietoskopowe przebłyski ;)

Może na pierwszy rzut oka nie widać, ale ja niesamowicie romantyczną istotą jestem ;) Dziś tak romantycznie w kierunku wiosny mnie poniosło i kwieciem pachnącym umysł mi zasypało. Tyle tego kwiecia było, że zapach mnie zamroczył i przebłysk mi taki mało romantyczny wyszedł ;) Cóż... Jazda samochodem nie wyzwala we mnie radosnych uniesień i lekkości bytu, tylko najgorsze wcielenia ze mnie wyłażą. Aczkolwiek uważam, że i tak świętą mam cierpliwość i przekleństwami nie rzucam na prawo i lewo. Są jednak sytuacje na drodze, które świętego by w diabła zamieniły, zwłaszcza jak się śpieszy do roboty. O niektórych pisałam w poście: Miś Polerant i inne dziubdziusie drogowe, a inne pewnie znacie z własnego żywota. Grunt to zachować stoicki spokój i bez napiętych nerw to okiełznać ;)


Grafika: Eve Daff

poniedziałek, 16 listopada 2015

Prawda... Kobietoskopowe przebłyski ;)

Prawda... Jest i zawsze wylezie na wierzch, nawet jak nam się czasami wydaje, że sprytnym kłamstewkiem zakamuflujemy jej oblicze. Przebłysk zrodził się jakiś czas temu przy okazji tekstu: Prawda naga jak dupina w otchłani porcelanowej muszli klozetowej... 


Grafika: Eve Daff

piątek, 25 września 2015

Strach się bać... Kobietoskopowe przebłyski ;)

Ostatnio coś mi po drodze z baranami było, a jak powszechnie wiadomo takie baraniaste stworzenia po halach się włóczą. Czasu wolnego mają sporo, no bo co one tam ciekawego robią? Żrą, łażą i kombinują jak tu z tej hali zwiać i wiatru wolności się nawąchać. Za dużo trawy się najadłam, albo ta trawa czym skażona była lub wąchanie wiatru wolności mi zaszkodziło, gdyż nowe przebłyski mnie nawiedziły. Niegroźna społecznie agresja z nich nieśmiało wyziera, ale to tylko pozory. Bowiem baraniaste to niby takie puchate, niewinne, słodko beczące, ale jak się dobrze rozpędzi i wyceluje to zadek boli tydzień po spotkaniu z baraniastym ;) 



Grafika: Eve Daff

sobota, 31 stycznia 2015

Prawda naga jak dupina w otchłani porcelanowej muszli klozetowej...

Grafika: www.forwallpaper.com

Co mnie kręci, co dodaje energii, co sprawia, że zaczynam myśleć pozytywnie? Dla jakiego zajęcia jestem gotowa dużo zaryzykować?

Siedzę i myślę, jak tu zgrabnie sklecić kilka słów na powyższy temat. To temat konkursu ogłoszonego przez Audioblog. 
Po kilku, nieco dłuższych, chwilach myślenia - przerywanego wydobywającym się z moich trzewi, od czasu do czasu: Yyyhhmmm… Yyyhhmmm… - słyszę pytanie zadane przez mojego osobistego Konkubenta:
- A Ty, co tak yhymujesz?
- Nie yhymuję! To są przerywniki w myśleniu - moim intensywnym!
- Hmm… To Ty myślisz?!? A ja myślałem, że to są przerywniki na myślenie! - pada okraszona ironią do kwadratu odpowiedź.
- No dobra, dobra, już się nie obrażaj! A nad czym tak myślisz? - pyta z zaciekawieniem Konkubent.
Wyjaśniam więc, co i jak, widać szkiełko i oko mędrca na mojej twarzy i czekam, co też powie ten mój Mędrzec…
Chciałam to i mam:
- Ale nad czym Ty myślisz?!? Przecież to proste jak konstrukcja cepa! No, Dziubek! Dla jakiego zajęcia Ty jesteś w stanie duuuuuuużo zaryzykować? Co Cię kręci? No, myśl, myśl, yhymuj i myśl! - słyszę to wszystko i już węszę podstęp…
- Dziubek, jest tylko jedna taka rzecz na świecie! Zdobycie ciastek z kremem! Ewentualnie - spożycie ciastek z kremem! Przecież, jak Ty widzisz ciastka to świat przestaje istnieć, Ziemia się zatrzymuje, kosmici popadają w stan hibernacji, a na Twojej twarzy maluje się mimika godna Oskarowej gali!
I tak moje literackie aspiracje, które miały zmierzać w kierunku poetyckich opisów, dotyczących górnolotnych, namnażających połączenia mózgowe, zajęć zostały sprowadzone do prymitywnego ciastka z kremem… Mój poczciwy żywot kobiety twórczej zamknął się w jestestwie ptysia i wuzetki…
I co tu począć? Niestety muszę się zgodzić i posypać łeb popiołem, ponieważ jest to prawda - naga, jak dupina w otchłani porcelanowej muszli klozetowej!

Tekst został wyróżniony w konkursie... Pewnie jury też lubi ciastka z kremem ;)