piątek, 10 kwietnia 2015

Padam do nóżek i całuję stópki naszemu kochanemu ZUS-owi...

Grafika: www.nowiny24.pl

Wszyscy narzekają na instytucje działające w naszym zacnym kraju, a ja wręcz przeciwnie: pochwalę, pogłaskam po główce i do piersi przytulę. Na szczególne pochwały zasługuje tutaj ZUS. Chciałam wyróżnić Zakład Ubezpieczeń Społecznych za ekspresowe działania, skrupulatne kontrole i niesamowicie sympatycznych pracowników. Po niespełna trzech tygodniach od operacji mojego barku już skierował mnie na badanie kontrolne, które przeprowadzał lekarz orzecznik Zakładu. No chwała im za to – przecież mogłam zwolnienie lekarskie kupić na osiedlowym targu, a że fantazję mam nielichą to kazałam wpisać, że operacje miałam i w szpitalu siedziałam. Lekko skołowana, z ręką zaopatrzoną w ortezę, zostałam dowieziona przez członka rodziny, który musiał się z pracy zwalniać, do siedziby ZUS-u i tam oczekiwałam na przyjęcie. Po pół godzinie zawezwała mnie chuda zołza z wyrazem twarzy, pod tytułem: Bez kija nie podchodź! Szanowna pani orzekająca postukała sobie po klawiaturce, skserowała mój wypis ze szpitala, usiłowała wprawić moją rękę w ruch, po czym, po nieudanych próbach tej procedury, mogłam sobie iść. Minęło kilka dni i pojechałam na wizytę kontrolną pooperacyjną do lekarza, który operację przeprowadzał. Ten dokonał oględzin i wystawił zwolnienie lekarskie (poprzednie się skończyło) na kolejne tygodnie. I cóż robi nasz kochany ZUS… Od wystawienia L-4 mija dokładnie siedem dni i dostaję kolejne wezwanie do stawienia się przed orzecznikiem. Odbierając ten list polecony po prostu wzrosło mi zwyczajnie, po ludzku, ciśnienie. Czy oni myślą, że po tak krótkim czasie zdarzył się cud i moje poszarpane ścięgna, spięte śrubą cudownie się uleczyły? A może nie mają co robić i się nudzą? To ja mam dla nich zajęcie! Burza mózgów na temat: Dlaczego człowiek w tym kraju na operację, np. barku musi czekać dwa lata? Nie wspominając tutaj o takich kwiatkach jak np. endoproteza stawu biodrowego, gdzie czas oczekiwania wynosi kilkanaście lat!!! Albo – dlaczego człowiek, który pracuje jak jeleń, składki mu ściągają, jak musi mieć zrobiony rezonans magnetyczny to słyszy, że dopiero za pół roku? Jest zajęcie? Jest!
W tym kraju, żeby chorować trzeba mieć sakwę wypełnioną po brzegi, ewentualnie można zostać menelem, nie obrażając meneli, bo takim robią np. rezonans z marszu, jak znajdą pijanych z rozbitą głową na przystanku autobusowym. 
A zwykły, szary zjadacz chleba jest nikim:
Rok temu, dla odmiany, miałam operację drugiego barku, w którym również nastąpiło spustoszenie w ścięgnach i tym podobnych. Żyć się nie dało, ból nie do zniesienia, żyłam na ketonalu. By skrócić swoje cierpienia musiałam wydać fortunę, aby zapłacić za operację i badania towarzyszące, bo nasz NFZ jedyne co orzekł to właśnie to, że mam czekać dwa lata, a ból barku życiu nie zagraża. Dla złagodzenia nędznego żywota mogę się dalej paść ketonalem, ewentualnie spożywać trunki wysokoprocentowe. 

Bez komentarza…

Post scriptum:
Mam nadzieję, że ZUS wszystko i wszystkich tak skrupulatnie kontroluje w tym kraju, siebie również...

14 komentarzy:

  1. :) A może ktoś uczynny Cię polecił ??

    Kilka lat temu moja "koleżanka" z pracy zatroskana mą długa nieobecnością zgłosiła do ZUS-u mają kandydaturę w celu weryfikacji zwolnienia lekarskiego . Dowiedziałam się o tym kilka lat później

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślisz, że aż tak źle mi ktoś życzy, żeby ZUS co chwilę na mnie nasyłać? :) A ta Twoja "koleżanka" to też milusia :)
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  2. Miedzy innymi to dzięki niej po prawie 15 latach pracy "odpoczywam" w domu. Ludzie nie są źli tylko nieprzewidywalni. Potrafią zaskakiwać

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może i jest to zaskoczenie, ale taka osoba, która doprowadza do krzywdy innej osoby jest dla mnie bez wątpienia również zła; no chyba, że ma coś z głową i nie wie co robi, to wtedy leczenie specjalistyczne się kłania ;)

      Usuń
    2. Zgadzam się z Tobą w pełni. Jak żyję 45 lat tak jeszcze tak złego człowieka jak ta "koleżanka" nie spotkałam. Po kilku latach walki poddałam się i sama złożyłam wypowiedzenie. teraz niech ktoś inny patrzy jak się wdzięczy do męskich przełożonych żeby dokopać innym. Zresztą zobacz

      http://jagatoja.blogspot.com/2015/02/przeozonypodwadny.html

      Usuń
    3. Właśnie przeczytałam Twój post; zawsze w takich sytuacjach zastanawiam się jakimi kretynami są osoby piastujące stanowiska kierownicze i ulegające takim lizodupom; czy są tak naiwni i wierzą w szczere intencje takiej osoby czy są tak durni, że nie widzą fałszywej nuty wyzierającej z każdego kąta?

      Usuń
  3. A już myślałam, że naprawdę ZUS zrobił w końcu coś dobrego ... cóż, nie warto kopać się z koniem :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że nie warto - szkoda zdrowia; człowiek dostaje obuchem w łeb dopiero wtedy, gdy zachoruje i nie jest to grypa; otwierają się szeroko oczy ze zdziwienia i ta świadomość, że brak pieniędzy może prowadzić do innego, niby lepszego, wymiaru jest dobijająca.

      Usuń
  4. Kolega mojego męża nie ma prawej ręki, pracuje na pół etatu przy monitoringu i dostaje rentę. Protezę czasami zakłada, ale ciężka i w poprawieniu sprawności nie pomaga, bo ręka obcięta wysoko. Kolega nauczył się radzić sobie w czynnościach życiowych, ale nie każda pracę może podjąć. Ale żeby nie był za łatwo, co jakiś czas dostaje wezwania na komisję ZUS w celu ustalenia czy renta nadal się należy. Cóż, może ręka odrosła i ZUS zaoszczędzi...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też słyszałam o takich przypadkach - ludzie bez ręki czy nogi są nękani przez ZUS, niektórym nawet renty odbierają, takich dramatów opisanych w internecie jest mnóstwo. Zawsze się zastanawiam na kogo ja płacę te wszystkie składki zabierane co miesiąc w wysokości kilkuset złotych? Jak raz na kilkanaście lat pracy chcę z nich skorzystać to wtedy się okazuje, że muszę płacić ze swoich albo czekać łaskawie dwa lata - to jest jakaś kpina i niesmaczny żart...

      Usuń
  5. A już myślałam, że naprawdę kogoś zachwyca ZUS. Po przeczytaniu jednak ze spokojem stwierdziłam, że wszystko w normie. ZUS ma się dobrze. Pozdrawiam i życzę szybkiego powrotu do zdrowia i mniej kontaktów z ZUS-em.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Ta instytucja chyba nigdy się nie zmieni, nie wspominając o całym systemie związanym z leczeniem; wiadomo, że sprawa rozbija się o pieniądze, tylko tak jak napisałam w poprzednim komentarzu - jeżeli ktoś pracuje ileś lat, to chyba ma prawo do godziwej opieki medycznej zapewnianej przez państwo, a nie wysłuchiwania dowcipów w stylu: trzeba czekać na operację ileś lat, bo "dolegliwość" nie zagraża życiu...
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  6. Naprawdę się przestraszyłem po przeczytaniu tytułu! Według przepowiedni, dobry uczynek w wykonaniu ZUS-u będzie ostatnim znakiem poprzedzającym koniec świata!

    OdpowiedzUsuń

KTO POSTY KOMENTUJE, TEN POMNIKI, DLA POTOMNYCH, ZE SŁÓW BUDUJE :)